-Tak, a o co dokładniej chodzi?
-Pan Bieber zgwałcił pani koleżankę. Powiedziała, że właśnie pani zna pana Justina Biebera i że u pani zdobędziemy informacje.
-No dobrze, już jedziemy.- wyszłam z domu i udałam się w kierunku radiowozu. Za samochodzem policjantów stał Niall.
-Może z nami pojechać mój chłopak?- zapytałam funkcjonariuszy.
-No dobrze, wsiadajcie.- przywołałam gestem ręki Horana i ten wsiadł do samochodu, a za nim ja.
-O co chodzi?- zapytał blondyn.
-Justin zgwałcił jakąś dziewczynę.- odpowiedziałam i skierowałam się do policjantów.- A jak ma na imię to dziewczyna, której no...
-Stefania Bohenek. Mówi to coś pani?
-O Jezzz.... -zakryłam usta dłonią- to przecież kuzynka Meg!
-Meg?
- Tak. Meggie Black. Przyjechała z Polski razem ze Steffą... To jej kuzynka.
-A może pani się z nią jakoś skontaktować?
-Oczywiście.- drżącymi rękami wzięłąm telefon i zadzwoniłam do Meg. Odebrała jak wysiedliśmy z radiowozu.
-Co jest?- spytała.
-Przyjedź natychmiast na komisariat policji na Jaggera Street.
-Po co?
-Justin Steffie...
-Okay, już jadę.- moja koleżanka rozłączyła się, a my udlaiśmy się do poczekalni.
* OCZAMI MEG*
Kiedy zadzwoniła do mnie Veronika myślałam, że powie abym nie czekała, że nie wróci na noc.A tu taka wiadomość... Zamówiłam taksówkę i natychmiast pojechałam we wskazany adres. Gdy weszłam do pokoju przesłuchań, w kącie pokoju siedziała zapłakana Steffa. Jak mnie zobaczyła od razu wpadła w moje ramiona.
-Ja- ja już nie będę! Ty-tylko mi pomóż się zmienić ty-tylko go ukażcie!
-Ale co on ci zrobił?- zapytałam bojąc się o swoją kuzynkę.
-O-on mnie...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Znowu przepraszam, że taki krótki, ale dłuższego nie mogłam wymyślić ;) Mam nadzieję, że Wam się podoba :) Bardzo proszę o komy :) <3
When you cried I'd wipe away all of your tears When you'd scream I'd fight away all of your fears And I've held your hand through all of these years But you still have all of me
czwartek, 14 listopada 2013
środa, 13 listopada 2013
Rozdział 14
Schowałyśmy się za krzakiem i obserwowałyśmy dziewczyny. To co zobaczyłyśmy później, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania...
Widziałyśmy, jak Stefania z tą koleżanką się... CAŁUJĄ! Popatrzyłyśmy we dwie na siebie i postanowiłyśmy sobie popływać i zobaczyć ich reakcję. Wyszłyśmy zza krzaka i ruszyłyśmy na molo. Rozłożyłyśmy koc, zdjęłyśmy ubrania odsłaniając przygotowane wcześniej kostiumy kąpielowe, położyłyśmy ręczniki i udając, że ich nie widzimy weszłyśmy do wody. Popatrzyły się na nas i Steffa podpłynęła do mnie i do Meg.
-Co wy tutaj robicie?- zapytała.
-Nic... Nudziło nam się i postanowiłyśmy popływać... Nawet nie wiedziałyśmy, że jesteście...-odpowiedziałam.
-A basenu nie ma? Musiałyście akurat tutaj się rozbić?!- zaczęła na nas wrzeszczeć.
-Nie, basenu nie ma, a przyszłyśmy tutaj po spacerku.- powiedziałam delikatnie.
-Uspokój się, bo będziesz miała karę za pyskowanie.- poinformowała dziewczynę Meg a ta odpłynęła do swojej koleżanki.
-Szykuje się romansik...- wyszeptała Meggie a ja się uśmiechnęłam. Wyszłyśmy z wody i udałyśmy sie do domu. Kiedy weszłam do swojego pokoju usłyszałam piosenkę Nirvany ,,Rape me'' (po polsku zgwałć mnie), która sygnalizuje dźwięk przychodzącego połączenia. Rzuciłam się na łóżko i odebrałam telefon.
-Tak słucham?- zapytałam.
-Witaj ślicznotko. Idziesz gdzieś?- odezwał się Niall w słuchawce.
-Nie, a co?
-Dasz się wyrwać na spacerek?
-No dobra. O której?
-Możę za dziesięć minut? Przyjdę po Ciebie.
-Dobrze. Czekam.
-Do zobaczenia.-powiedział Niall i zakończył rozmowę. Przebrałam się i zeszłam do salonu.
W salonie na kanapie siedziała Meg i oglądała telewizję.
-Meggie, ja wychodzę. Zostaniesz sama w domu?- uśmiechnęłam sie do koleżanki.
-No pewnie! A z kim idziesz?
-Z blondasem.
-Okay, to idź.- powiedziała i w tym samym momencie do drzwi ktoś zapukał.
-Otworzę!- krzyknęłam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam dwóch funkcjonariuszy policji.
-Pani Veronika Shoun?
-Tak, o co chodzi?
-Musi pani pojechać z nami jako świadek.
-Ale w jakiej sprawie?
-Przed chwilą dostaliśmy wezwanie. Szukamy Justina Biebera. Zna go p[ani?
-Tak, a o co dokładniej chodzi?
-Pan Bieber zgwałcił...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest już rozdział 14. Przepraszam, że krótki, ale nie miałam zbytnio czasu. :)
Dziękuję bardzo Christinie za nowy wygląd bloga. Jest śliczny! <33
Proszę o komentarze! :)
Widziałyśmy, jak Stefania z tą koleżanką się... CAŁUJĄ! Popatrzyłyśmy we dwie na siebie i postanowiłyśmy sobie popływać i zobaczyć ich reakcję. Wyszłyśmy zza krzaka i ruszyłyśmy na molo. Rozłożyłyśmy koc, zdjęłyśmy ubrania odsłaniając przygotowane wcześniej kostiumy kąpielowe, położyłyśmy ręczniki i udając, że ich nie widzimy weszłyśmy do wody. Popatrzyły się na nas i Steffa podpłynęła do mnie i do Meg.
-Co wy tutaj robicie?- zapytała.
-Nic... Nudziło nam się i postanowiłyśmy popływać... Nawet nie wiedziałyśmy, że jesteście...-odpowiedziałam.
-A basenu nie ma? Musiałyście akurat tutaj się rozbić?!- zaczęła na nas wrzeszczeć.
-Nie, basenu nie ma, a przyszłyśmy tutaj po spacerku.- powiedziałam delikatnie.
-Uspokój się, bo będziesz miała karę za pyskowanie.- poinformowała dziewczynę Meg a ta odpłynęła do swojej koleżanki.
-Szykuje się romansik...- wyszeptała Meggie a ja się uśmiechnęłam. Wyszłyśmy z wody i udałyśmy sie do domu. Kiedy weszłam do swojego pokoju usłyszałam piosenkę Nirvany ,,Rape me'' (po polsku zgwałć mnie), która sygnalizuje dźwięk przychodzącego połączenia. Rzuciłam się na łóżko i odebrałam telefon.
-Tak słucham?- zapytałam.
-Witaj ślicznotko. Idziesz gdzieś?- odezwał się Niall w słuchawce.
-Nie, a co?
-Dasz się wyrwać na spacerek?
-No dobra. O której?
-Możę za dziesięć minut? Przyjdę po Ciebie.
-Dobrze. Czekam.
-Do zobaczenia.-powiedział Niall i zakończył rozmowę. Przebrałam się i zeszłam do salonu.
W salonie na kanapie siedziała Meg i oglądała telewizję.
-Meggie, ja wychodzę. Zostaniesz sama w domu?- uśmiechnęłam sie do koleżanki.
-No pewnie! A z kim idziesz?
-Z blondasem.
-Okay, to idź.- powiedziała i w tym samym momencie do drzwi ktoś zapukał.
-Otworzę!- krzyknęłam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam dwóch funkcjonariuszy policji.
-Pani Veronika Shoun?
-Tak, o co chodzi?
-Musi pani pojechać z nami jako świadek.
-Ale w jakiej sprawie?
-Przed chwilą dostaliśmy wezwanie. Szukamy Justina Biebera. Zna go p[ani?
-Tak, a o co dokładniej chodzi?
-Pan Bieber zgwałcił...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest już rozdział 14. Przepraszam, że krótki, ale nie miałam zbytnio czasu. :)
Dziękuję bardzo Christinie za nowy wygląd bloga. Jest śliczny! <33
Proszę o komentarze! :)
wtorek, 12 listopada 2013
Rozdział 13
* Następnego dnia*
Nadszedł w końcu czas mojego wyjścia ze szpitala. Tak jak było wcześniej ustalone, przyjechała po mnie Meggie ze Stefanią. Stefa mnie trochę przeraża... Jest typem innej... Maluje się jak chce i ubiera jak chce. Ma gdzieś wszystkie zasady. Nie zależy jej na ocenach, byle by skończyć szkołę...
Kiedy jechałyśmy samochodem pomyślałam, że trzeba w pełni skończyć edukację. Podzieliłam się z tą myślą z moimi nowymi współlokatorkami.
-Nie, tylko nie to.- burknęła Stefania.
-Młoda, jeżeli nie skończysz szkoły, albo nawet jej nie zaczniesz, to wracasz do ojca.- uciszyła Emoskę Meg.
-No dobra... Niech ci będzie...-
-No a my?- zapytałam Meggie.
-My też będziemy musiały... A masz coś na oku?
-Niedaleko jest gimnazjum i obok liceum. Czasami są łączone lekcje... Byłam tam i jest fajnie.
-Okej... No to kiedy się zapisujemy?
-Można już nawet dzisiaj.- tymi słowami zakończyłam rozmowę o szkole.
* Kilka godzin później*
Kiedy siedziałam z Meg na kanapie przed telewizorem wpadła do salonu jak burza Steffa.
-Dziewczyny mogę wyjść?
-Z kim- zapytałam.
-Z Alice... Spotkałam ją dzisiaj, też się zapisywała i dałam jej swój numer i się teraz ustawiłyśmy... No proszę!!!
-A gdzie pójdziecie?- spojrzała pytająco Meggie na Stefanię.
- Nie wiem, może nad jeziorko? Jest ciepło, popływałybyśmy?
-No dobra. Tylko bez głupot!- powiedziała moja przyjaciółka do kuzynki, a czerwonowłosa emoska wybiegła z domu.
-To jesteśmy same... -powiedziałam.
-A może pójdziemy nad jeziorko? Przejść się?
- Śledztwo?
-Tka... Idziemy?
-No okay, tylko się przebiorę. Poczekasz?
-Tylko szybko!- zawołała za mną Meg kiedy wbiegałam do swojego pokoju.
Kiedy się ubrałam i zeszłam na dół, moja koleżanka już na mnie czekała. Wyszłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku jeziorka. Gdy byłyśmy niedaleko zbiornika wody usłyszałyśmy śmiech Steffy i pluskanie wody. Schowałyśmy się za krzakiem i obserwowałyśmy dziewczyny. To co zobaczyłyśmy później, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania...
Na koneic zdjęcie Steffy:
NOWA POSTAĆ!
W blogu pojawiła się osoba, która będzie w akcji. Oto ona:
Antonia Alice Genowefa La' Salceson- bardzo gruba homo dziewczyna w wieku 18 lat, która nie widzi nic poza swoim tłuszczem i brokatem, najbardziej szarym lub srebrnym. Flirtuje na początku ze Stefanią Bohenek ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy tak długo wyczekiwany rozdział! Podoba się? Liczę na komy ;) Przepraszam, że tak późno dodałam, ale brak weny doskwiera, a chcę pisać jak najlepiej ;)
<333
Nadszedł w końcu czas mojego wyjścia ze szpitala. Tak jak było wcześniej ustalone, przyjechała po mnie Meggie ze Stefanią. Stefa mnie trochę przeraża... Jest typem innej... Maluje się jak chce i ubiera jak chce. Ma gdzieś wszystkie zasady. Nie zależy jej na ocenach, byle by skończyć szkołę...
Kiedy jechałyśmy samochodem pomyślałam, że trzeba w pełni skończyć edukację. Podzieliłam się z tą myślą z moimi nowymi współlokatorkami.
-Nie, tylko nie to.- burknęła Stefania.
-Młoda, jeżeli nie skończysz szkoły, albo nawet jej nie zaczniesz, to wracasz do ojca.- uciszyła Emoskę Meg.
-No dobra... Niech ci będzie...-
-No a my?- zapytałam Meggie.
-My też będziemy musiały... A masz coś na oku?
-Niedaleko jest gimnazjum i obok liceum. Czasami są łączone lekcje... Byłam tam i jest fajnie.
-Okej... No to kiedy się zapisujemy?
-Można już nawet dzisiaj.- tymi słowami zakończyłam rozmowę o szkole.
* Kilka godzin później*
Kiedy siedziałam z Meg na kanapie przed telewizorem wpadła do salonu jak burza Steffa.
-Dziewczyny mogę wyjść?
-Z kim- zapytałam.
-Z Alice... Spotkałam ją dzisiaj, też się zapisywała i dałam jej swój numer i się teraz ustawiłyśmy... No proszę!!!
-A gdzie pójdziecie?- spojrzała pytająco Meggie na Stefanię.
- Nie wiem, może nad jeziorko? Jest ciepło, popływałybyśmy?
-No dobra. Tylko bez głupot!- powiedziała moja przyjaciółka do kuzynki, a czerwonowłosa emoska wybiegła z domu.
-To jesteśmy same... -powiedziałam.
-A może pójdziemy nad jeziorko? Przejść się?
- Śledztwo?
-Tka... Idziemy?
-No okay, tylko się przebiorę. Poczekasz?
-Tylko szybko!- zawołała za mną Meg kiedy wbiegałam do swojego pokoju.
Kiedy się ubrałam i zeszłam na dół, moja koleżanka już na mnie czekała. Wyszłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku jeziorka. Gdy byłyśmy niedaleko zbiornika wody usłyszałyśmy śmiech Steffy i pluskanie wody. Schowałyśmy się za krzakiem i obserwowałyśmy dziewczyny. To co zobaczyłyśmy później, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania...
Na koneic zdjęcie Steffy:
NOWA POSTAĆ!
W blogu pojawiła się osoba, która będzie w akcji. Oto ona:
Antonia Alice Genowefa La' Salceson- bardzo gruba homo dziewczyna w wieku 18 lat, która nie widzi nic poza swoim tłuszczem i brokatem, najbardziej szarym lub srebrnym. Flirtuje na początku ze Stefanią Bohenek ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy tak długo wyczekiwany rozdział! Podoba się? Liczę na komy ;) Przepraszam, że tak późno dodałam, ale brak weny doskwiera, a chcę pisać jak najlepiej ;)
<333
poniedziałek, 28 października 2013
Rozdział 12
-Wyjdź!- chłopak odwrócił się, spojrzał na mnie i wyszedł. Kiedy opuścił salę, zaczęłam płakać.
Później przyszedł do mnie Justin i przyniósł mi laptopa. Kiedy zobaczył, że jestem zapłakana zapytał, co się stało. Powiedziałam, że nic, że to z bólu po kuli. Powiedział, że dziękuje za to, co zrobiłam i przeprasza za zachowanie. W końcu jest moim przyjacielem, pomimo tego, że mnie kiedyś zranił. Nie obchodziło mnie to, co myślą o mnie inni i jak mnie widzą.
Kiedy wyszedł, włączyłam laptopa. Weszłam na FB i dodałam zdjęcie z dzieciństwa znalezione na dysku. Później odwiedziłam Ask'a. Dostałam wiele pytań o to, jak się czuję i jak to się stało, że zostałam postrzelona.Odpowiedziałam, że to przypadek i później poszłam spać.
Obudziła mnie pielęgniarka.
-Jak się pani czuje?- zapytała, sprawdzając moje wyniki badań.
-Już coraz lepiej, dziękuję.
-Gdyby coś się działo, to proszę wołać.- powiedziała i skierowała się do wyjścia. W połowie drogi stanęła i zwróciła się twarzą do mnie.- Przed drzwiami czeka młodzieniec z bukietem kwiatów. Wpuścić go?
-Hmmmm..... Dobrze, niech wejdzie.- po chwili w drzwiach ukazał się Nialler z bukietem kwiatów.
-Proszę...- wyciągną bukiet przed siebie i powoli zbliżał się do mojego łóżka.
-Dziękuję... Z jakiej to okazji??
- Za to, że... J-ja nie chciałem Cię zranić... Sama... Ona.. No ten... Zaczęła...
-Spokojnie. Dobrze, usiądź.
-Wybaczysz mi?
-Tak.
-To jest jakaś szansa na odbudowanie naszego związku?
-Nad tym muszę jeszcze pomyśleć.
-D-dobrze, dziękuję.
-Chodź.- rozłożyłam ręce.- Wiem, że chcesz się przytulić.0- posłałam mu ciepły uśmiech i wtuliliśmy się w siebie. Właśnie tego mi brakowało, tego zapachu, tego ciepła, tego poczucia bezpieczeństwa.
-Muszę już iść...- powiedział Horan.
-Dobrze, rozumiem.
-Kiedy wychodzisz?
-Jeszcze nie wiem... Jak wszystko dobrze pójdzie, to już jutro. Meg ma po mnie przyjść.
-Spoko... To do zobaczenia.- pocałował mnie w policzek.
-Papa. - uśmiechnęłam się i odprowadziłam blondyna wzrokiem. Długo nie nacieszyłam się ciszą, ponieważ wpadła jak burza Megan ze swoją kuzynką Stefanią.
-Co ty zrobiłaś?!- swoją wizytę zaczęła od wrzasku.
-Może tak cześć?
-Hej. A teraz powiedz mi, co ty zrobiłaś, że tutaj jesteś?
-Stanęłam w obronie przyjaciela.
-Przyjaciela, przyjaciela. Niech zgadnę, tym rzekomym przyjacielem jest Justin?
-Być może..- odpowiedziałam wymijająco.
-Dobra, skończmy tą kłótnię. Kiedy wychodzisz?
-Jutro, przecież Ci mówiłam.
-A no tak... Przyjadę po ciebie... Ale niestety ze Stefanią.- odwróciła głowę w stronę dziewczyny żującej gumę.
-Okay. A gdzie będziecie mieszkały?
-Jak na razie w hotelu, bo twoja przyjaciółeczka powiedziała, że t...- zaczęła mówić piętnastolatka.
-Siedź cicho!!- zamknęła jej usta Meg.
-Ale daj spokój. Ty też nie byłaś święta i gadałaś w jej wieku jak najęta.- wspomniałam szkolne czasy.- Jak mieszkacie w hotelu, to może zamieszkacie u mnie?- zaproponowałam.
-Tak!- ucieszyła się Stefa.- Meg na pewno również będzie chciała!
-No dobrze...Jak ona chce...
-Fajnie, to jutro jak mnie odbierzecie to weźcie swoje manaty i wbijajcie.- uśmiechnęłam się i zaczęłymy rozmawiać, a Stefa nie odezwała się ani słowem.
Nowe postacie!!!!
Megan (Maggie, Meg) Black- oddana Arianator, przyjaciółka Veroniki, jest Polką, ma 18 lat.
Stefania Bohenek- wyrodna kuzynka Meg, ma 15 lat i będzie mocno powiązana z postacią Biebera i Justina Timberlake'a
(zdjęcie dodam później)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uff.... Mamy już kolejny rozdział! Dziękuję za pomoc mojej koleżance, Oli, która sama jest postacią Meg, za to, że pomaga mi w fabule. Dziękuję ;)
Czytasz= KOMENTUJESZ :)
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Później przyszedł do mnie Justin i przyniósł mi laptopa. Kiedy zobaczył, że jestem zapłakana zapytał, co się stało. Powiedziałam, że nic, że to z bólu po kuli. Powiedział, że dziękuje za to, co zrobiłam i przeprasza za zachowanie. W końcu jest moim przyjacielem, pomimo tego, że mnie kiedyś zranił. Nie obchodziło mnie to, co myślą o mnie inni i jak mnie widzą.
Kiedy wyszedł, włączyłam laptopa. Weszłam na FB i dodałam zdjęcie z dzieciństwa znalezione na dysku. Później odwiedziłam Ask'a. Dostałam wiele pytań o to, jak się czuję i jak to się stało, że zostałam postrzelona.Odpowiedziałam, że to przypadek i później poszłam spać.
Obudziła mnie pielęgniarka.
-Jak się pani czuje?- zapytała, sprawdzając moje wyniki badań.
-Już coraz lepiej, dziękuję.
-Gdyby coś się działo, to proszę wołać.- powiedziała i skierowała się do wyjścia. W połowie drogi stanęła i zwróciła się twarzą do mnie.- Przed drzwiami czeka młodzieniec z bukietem kwiatów. Wpuścić go?
-Hmmmm..... Dobrze, niech wejdzie.- po chwili w drzwiach ukazał się Nialler z bukietem kwiatów.
![]() |
| Dodaj napis |
-Dziękuję... Z jakiej to okazji??
- Za to, że... J-ja nie chciałem Cię zranić... Sama... Ona.. No ten... Zaczęła...
-Spokojnie. Dobrze, usiądź.
-Wybaczysz mi?
-Tak.
-To jest jakaś szansa na odbudowanie naszego związku?
-Nad tym muszę jeszcze pomyśleć.
-D-dobrze, dziękuję.
-Chodź.- rozłożyłam ręce.- Wiem, że chcesz się przytulić.0- posłałam mu ciepły uśmiech i wtuliliśmy się w siebie. Właśnie tego mi brakowało, tego zapachu, tego ciepła, tego poczucia bezpieczeństwa.
-Muszę już iść...- powiedział Horan.
-Dobrze, rozumiem.
-Kiedy wychodzisz?
-Jeszcze nie wiem... Jak wszystko dobrze pójdzie, to już jutro. Meg ma po mnie przyjść.
-Spoko... To do zobaczenia.- pocałował mnie w policzek.
-Papa. - uśmiechnęłam się i odprowadziłam blondyna wzrokiem. Długo nie nacieszyłam się ciszą, ponieważ wpadła jak burza Megan ze swoją kuzynką Stefanią.
-Co ty zrobiłaś?!- swoją wizytę zaczęła od wrzasku.
-Może tak cześć?
-Hej. A teraz powiedz mi, co ty zrobiłaś, że tutaj jesteś?
-Stanęłam w obronie przyjaciela.
-Przyjaciela, przyjaciela. Niech zgadnę, tym rzekomym przyjacielem jest Justin?
-Być może..- odpowiedziałam wymijająco.
-Dobra, skończmy tą kłótnię. Kiedy wychodzisz?
-Jutro, przecież Ci mówiłam.
-A no tak... Przyjadę po ciebie... Ale niestety ze Stefanią.- odwróciła głowę w stronę dziewczyny żującej gumę.
-Okay. A gdzie będziecie mieszkały?
-Jak na razie w hotelu, bo twoja przyjaciółeczka powiedziała, że t...- zaczęła mówić piętnastolatka.
-Siedź cicho!!- zamknęła jej usta Meg.
-Ale daj spokój. Ty też nie byłaś święta i gadałaś w jej wieku jak najęta.- wspomniałam szkolne czasy.- Jak mieszkacie w hotelu, to może zamieszkacie u mnie?- zaproponowałam.
-Tak!- ucieszyła się Stefa.- Meg na pewno również będzie chciała!
-No dobrze...Jak ona chce...
-Fajnie, to jutro jak mnie odbierzecie to weźcie swoje manaty i wbijajcie.- uśmiechnęłam się i zaczęłymy rozmawiać, a Stefa nie odezwała się ani słowem.
Nowe postacie!!!!
Megan (Maggie, Meg) Black- oddana Arianator, przyjaciółka Veroniki, jest Polką, ma 18 lat.
Stefania Bohenek- wyrodna kuzynka Meg, ma 15 lat i będzie mocno powiązana z postacią Biebera i Justina Timberlake'a
(zdjęcie dodam później)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uff.... Mamy już kolejny rozdział! Dziękuję za pomoc mojej koleżance, Oli, która sama jest postacią Meg, za to, że pomaga mi w fabule. Dziękuję ;)
Czytasz= KOMENTUJESZ :)
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
środa, 23 października 2013
Rozdział 11
Zawsze uwielbiałam chodzić w ciemną noc. Nie wiem dlaczego... Takie przyzwyczajenie. Gdzieś w oddali usłyszałam głos Jus'a. Lekko przyspieszyłam kroku. Kiedy wyszłam zza rogu zobaczyłam, jak jacyś kolesie biją i kopią Justina.
-Zostawcie go!- podbiegłam do miejsca bójki.
-Oo, widzę, że masz wielbicielkę gotową Cię obronić, Justinku...- zakpił jeden z napastników.
-Veronika, odejdź stąd, bo Ci jeszcze coś zrobią...- wstawił się Bieber.
-Zamknij pysk durniu!!-zawrzeszczał drugi i kopnął Jus'a w brzuch.
-Zostawcie go!- krzyknęłam i rzuciłam się na plecy jednego z wrogów.
-Głupia suka, z nami się nie pogrywa, jeszcze tego nie zauważyłaś?- walczył ze mną jeden z ciemnych.
-Nie, bo według was jestem G.Ł.U.P.I.Ą.S.U.K.Ą. - wyraźnie zaakcentowałam każdą głoskę.
-Jak tak, to proszę!- ten, z którym walczyłam wyjął pistolet.- Jeżeli nie dasz nam dokończyć tego, co zaczęliśmy, to na twoich oczach twój idol dostanie kulkę w łeb!- wycelował spluwę w Justina.
-Nie ma mowy!- rzuciłam się przed Biebs'a, kiedy gość z ,,klamką'' wystrzelił. Upadłam na asfalt i urwał mi się film.
* Później*
Obudziłam się z wielkim bólem ramienia podłączona do kroplówki. Przy mnie był Niall.
-Cześć Honey, jak dobrze, że się obudziłaś. Jak się czujesz?
-Hey... Dopsz... A co z Justinem?
-Justin, Justin... Obroniłaś go. Po co?
-Bo tak i nie będziesz w to ingerować! Auuć...- syknęłam.
-Boli?
-Nie, łaskocze, wiesz?- zakpiłam.
-Przestań. Dlaczego się do mnie nie odzywasz? I dlaczego znowu zadajesz się z tym całym Bieberem?
-Bo mi się tak podoba. Z nim mogę odetchnąć, cofnąć się do przeszłości...
-Znowu...?
-Tak, znowu.
-A za co ty tak mnie unikasz?
-Bo dałeś mi powody.
-A będziemy razem?
-Nie. To koniec. O ile w ogóle było kiedykolwiek ,,my''?
-Tak...
-Wyjdź.
-Proszę, wróć do mnie.
-Wyjdź, albo zawołam pielęgniarkę.
-Znowu mnie ranisz.
-To ty mnie zraniłeś! Wyjdź!
-Pa, kocham Cię i nie zapominaj o tym.
-Wyjdź!- chłopak odwrócił się, spojrzał na mnie i wyszedł. Kiedy opuścił salę, zaczęłam płakiać.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że taki krótki, ale czas mnie gonił ;) Następny postaram się aby był dłuższy. ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
<333
-Zostawcie go!- podbiegłam do miejsca bójki.
-Oo, widzę, że masz wielbicielkę gotową Cię obronić, Justinku...- zakpił jeden z napastników.
-Veronika, odejdź stąd, bo Ci jeszcze coś zrobią...- wstawił się Bieber.
-Zamknij pysk durniu!!-zawrzeszczał drugi i kopnął Jus'a w brzuch.
-Zostawcie go!- krzyknęłam i rzuciłam się na plecy jednego z wrogów.
-Głupia suka, z nami się nie pogrywa, jeszcze tego nie zauważyłaś?- walczył ze mną jeden z ciemnych.
-Nie, bo według was jestem G.Ł.U.P.I.Ą.S.U.K.Ą. - wyraźnie zaakcentowałam każdą głoskę.
-Jak tak, to proszę!- ten, z którym walczyłam wyjął pistolet.- Jeżeli nie dasz nam dokończyć tego, co zaczęliśmy, to na twoich oczach twój idol dostanie kulkę w łeb!- wycelował spluwę w Justina.
-Nie ma mowy!- rzuciłam się przed Biebs'a, kiedy gość z ,,klamką'' wystrzelił. Upadłam na asfalt i urwał mi się film.
* Później*
Obudziłam się z wielkim bólem ramienia podłączona do kroplówki. Przy mnie był Niall.
-Cześć Honey, jak dobrze, że się obudziłaś. Jak się czujesz?
-Hey... Dopsz... A co z Justinem?
-Justin, Justin... Obroniłaś go. Po co?
-Bo tak i nie będziesz w to ingerować! Auuć...- syknęłam.
-Boli?
-Nie, łaskocze, wiesz?- zakpiłam.
-Przestań. Dlaczego się do mnie nie odzywasz? I dlaczego znowu zadajesz się z tym całym Bieberem?
-Bo mi się tak podoba. Z nim mogę odetchnąć, cofnąć się do przeszłości...
-Znowu...?
-Tak, znowu.
-A za co ty tak mnie unikasz?
-Bo dałeś mi powody.
-A będziemy razem?
-Nie. To koniec. O ile w ogóle było kiedykolwiek ,,my''?
-Tak...
-Wyjdź.
-Proszę, wróć do mnie.
-Wyjdź, albo zawołam pielęgniarkę.
-Znowu mnie ranisz.
-To ty mnie zraniłeś! Wyjdź!
-Pa, kocham Cię i nie zapominaj o tym.
-Wyjdź!- chłopak odwrócił się, spojrzał na mnie i wyszedł. Kiedy opuścił salę, zaczęłam płakiać.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że taki krótki, ale czas mnie gonił ;) Następny postaram się aby był dłuższy. ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
<333
Okay...
Hey Miśki! Jesteśmy już za 10-tym rozdziałem. Dziękuję za ponad 510 wyświetleń <33 Nie to, żebym się czepiała, ale w sumie na blogu jest TYLKO 6 komentarzy :'( To one dają mi taką motywację, że chce mi się pisać ;) Ale myślę, że się podciągniecie w komach :)
P.S. Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie po prawej stronie bloga, która ma na celu sprawdzenie, ile osób czyta moje wypociny ;) <33
P.S. || Za chwilę postaram się napisać 11 rozdział ;)
P.S. Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie po prawej stronie bloga, która ma na celu sprawdzenie, ile osób czyta moje wypociny ;) <33
P.S. || Za chwilę postaram się napisać 11 rozdział ;)
poniedziałek, 21 października 2013
Rozdział 10 część 2/2
Odpowiedziałam jej, że czekam i wyłączyłam laptopa. Zaczęłam malować.
Nie przejmowałam się zbytnio przyjazdem Meg, ale wiedziałam, że mnie w końcu znajdzie. Znamy się od kilku lat i jesteśmy bardzo dobrymi koleżankami. To ona na samym początku zaciągnęła mnie do kliniki leczenia uzależnień.
-Idę po coś do picia do sklepu, chcesz coś?- z zamyślenia wyrwał mnie głos Justina.
-Pepsi, gdybyś mógł.
-Okay. Będę za pół godziny, jakoś tak.
-Oki, idź.
-Pa!
-Cze!-i chłopak wyszedł z domu. Odłożyłam skończony rysunek i poszłam wziąć kąpiel z bąbelkami. Znów się zamyśliłam. A jeżeli to ta cała Anabelle pocałowała Horana? A może on coś do niej czuje... Sama nie wiedziałam, jak patrzeć na całą tą sytuację. Wyszłam z wanny i ubrana zeszłam na dół. Po chwili ktośzapukał do drzwi. Był to Jus. Wzięłam od niego siatkę, a on pociągnął nosem.
-Co mnie tak wąchasz?- zapytałam.
-Ślicznie pachniesz...
-To się nazywa prysznic. Mydło, szampon, ciepła woda...
-Nagie ciało, czujęklimat...
-Weź skończ.- odwróciłam się od Biebera i poszłam zanieść zakupy.
-Masz jakieś plany?- spytał mój kolega.
-Nie... A co?
-Nic... Tak tylko pytam,...
-Aha. A ty jakieś masz?
-Tak, umówiłem się z kolegami wieczorem, niedługo będę musiał cię opuścić niestety...
-Spoko, poradzę sobie.
-To fajnie.- gadaliśmy jeszcze długi czas, kiedy nadszedł czas rozłąki.
-Wpadaj częściej, tylko dzwoń wcześniej, bo tak mi się z tobą dobrze gada...
-Okay, ale teraz muszę lecieć. Narka.
-Pa.- chłopak wyszedł, a ja zostałam sama w wielkim domu. Usiadłam na kanapie przed telewizorem. Przeglądałam ze znudzeniem kanały, aż w końcu natrafiłam na piosenkę ,,We are young'' zespołu Fun. Zaczęłam śpiewać i pomyślałam, że mogłabym nagrać swój własny cover. Bardzo chciałabym być znana i liczę się z tym, że jest to wielka odpowiedzialność, ale czemu nie? Odłożyłam swoje postanowienie na później i wyszłam na taras. Pomyślałam, że się przejdę. Zamknęłam dom i ruszyłam przed siebie. Zawsze uwielbiałam chodzić w ciemną noc. Nie wiem dlaczego... Takie przyzwyczajenie. Gdzieś w oddali usłyszałam głos Jus'a.
Nie przejmowałam się zbytnio przyjazdem Meg, ale wiedziałam, że mnie w końcu znajdzie. Znamy się od kilku lat i jesteśmy bardzo dobrymi koleżankami. To ona na samym początku zaciągnęła mnie do kliniki leczenia uzależnień.
-Idę po coś do picia do sklepu, chcesz coś?- z zamyślenia wyrwał mnie głos Justina.
-Pepsi, gdybyś mógł.
-Okay. Będę za pół godziny, jakoś tak.
-Oki, idź.
-Pa!
-Cze!-i chłopak wyszedł z domu. Odłożyłam skończony rysunek i poszłam wziąć kąpiel z bąbelkami. Znów się zamyśliłam. A jeżeli to ta cała Anabelle pocałowała Horana? A może on coś do niej czuje... Sama nie wiedziałam, jak patrzeć na całą tą sytuację. Wyszłam z wanny i ubrana zeszłam na dół. Po chwili ktośzapukał do drzwi. Był to Jus. Wzięłam od niego siatkę, a on pociągnął nosem.
-Co mnie tak wąchasz?- zapytałam.
-Ślicznie pachniesz...
-To się nazywa prysznic. Mydło, szampon, ciepła woda...
-Nagie ciało, czujęklimat...
-Weź skończ.- odwróciłam się od Biebera i poszłam zanieść zakupy.
-Masz jakieś plany?- spytał mój kolega.
-Nie... A co?
-Nic... Tak tylko pytam,...
-Aha. A ty jakieś masz?
-Tak, umówiłem się z kolegami wieczorem, niedługo będę musiał cię opuścić niestety...
-Spoko, poradzę sobie.
-To fajnie.- gadaliśmy jeszcze długi czas, kiedy nadszedł czas rozłąki.
-Wpadaj częściej, tylko dzwoń wcześniej, bo tak mi się z tobą dobrze gada...
-Okay, ale teraz muszę lecieć. Narka.
-Pa.- chłopak wyszedł, a ja zostałam sama w wielkim domu. Usiadłam na kanapie przed telewizorem. Przeglądałam ze znudzeniem kanały, aż w końcu natrafiłam na piosenkę ,,We are young'' zespołu Fun. Zaczęłam śpiewać i pomyślałam, że mogłabym nagrać swój własny cover. Bardzo chciałabym być znana i liczę się z tym, że jest to wielka odpowiedzialność, ale czemu nie? Odłożyłam swoje postanowienie na później i wyszłam na taras. Pomyślałam, że się przejdę. Zamknęłam dom i ruszyłam przed siebie. Zawsze uwielbiałam chodzić w ciemną noc. Nie wiem dlaczego... Takie przyzwyczajenie. Gdzieś w oddali usłyszałam głos Jus'a.
wtorek, 15 października 2013
Rozdział 10 cz. 1/2
Zadzwoniłam do Justina. Po trzech sygnałach odebrał.
-Co tam piękna?- zapytał.
-Jus, masz może jeszcze towar?- spytałam.
-Mam śliczna, a co?
-Potrzebuję...
-Przyjechać do Ciebie?
-Tak, będziesz za 10 minut?
-15?
-Okay, czekam.- po tych słowach rozłączyłam się. Nie wiem, dlaczego zaczynam odnawiać swoje kontakty z Justinem, przecież tyle zła mi narobił... Nie wiem, może chcę udowodnić Niall'owi, że popełnił błąd? Po 15-stu minutach pod dom podjechało carne maserati, z którego wyszedł Bieber.
-Nowy wóz?- zapytałam, kiedy chłopak wszedł do mojego domu.
-Tak... Suv'a musiałem zostawić.
-Szkoda... Ale ten jest super. Napijesz się czegoś?- spytałam kiedy usiadł na kanapie.
- Chętnie... A co masz?
-Może coś mocniejszego?
-Oferta?
-Mój nowy nabytek.- uśmiechnęłam się i pokazałam chłopakowi butelkę z napojem.
-Dajesz...- wyciągnęłam kieliszki i ustawiłam na stole. Juss wyjął swój prezent i położył również na stole.
-Wypijmy za błędy...- powiedziałam, stuknęliśmy kieliszkami i za jednym przechyleniem wypiliśmy zawartość. W końcu wzięłam biały proszek. Zaczęliśmy pić i ćpać. Robiliśmy zdjęcia i wrzucaliśmy na FB. Później film mi się urwał.
*Następnego dnia*
Obudziłam się w samej bieliźnie u siebie na łóżku. Obok mnie był Justin.
-Czy my...?- zpaytałam.
-Nie, możesz być spokojna.- posłał mi ciepły i czuły uśmiech. Stałam i założyłam szlafrok. Poszłam do łazienki i się ubrałam. Kiedy zeszłam do kuchni, Biebs już tam był i zalewał płatki mlekiem. Podał mi jedną z dwóch misek. Gdy zjedliśmy weszłam na Facebook'a. Pod każdym zdjęciem był komentarz Meg. Na ostatnim zdjęciu, którego w ogóle nie pamiętam, napisała, że mnie znajdzie i przyjedzie do mnie. Odpowiedziałam jej, że czekam i wyłączyłam laptopa. Zaczęłam malować.
-Co tam piękna?- zapytał.
-Jus, masz może jeszcze towar?- spytałam.
-Mam śliczna, a co?
-Potrzebuję...
-Przyjechać do Ciebie?
-Tak, będziesz za 10 minut?
-15?
-Okay, czekam.- po tych słowach rozłączyłam się. Nie wiem, dlaczego zaczynam odnawiać swoje kontakty z Justinem, przecież tyle zła mi narobił... Nie wiem, może chcę udowodnić Niall'owi, że popełnił błąd? Po 15-stu minutach pod dom podjechało carne maserati, z którego wyszedł Bieber.
![]() |
| Dodaj napis |
-Tak... Suv'a musiałem zostawić.
-Szkoda... Ale ten jest super. Napijesz się czegoś?- spytałam kiedy usiadł na kanapie.
- Chętnie... A co masz?
-Może coś mocniejszego?
-Oferta?
-Mój nowy nabytek.- uśmiechnęłam się i pokazałam chłopakowi butelkę z napojem.
-Dajesz...- wyciągnęłam kieliszki i ustawiłam na stole. Juss wyjął swój prezent i położył również na stole.
-Wypijmy za błędy...- powiedziałam, stuknęliśmy kieliszkami i za jednym przechyleniem wypiliśmy zawartość. W końcu wzięłam biały proszek. Zaczęliśmy pić i ćpać. Robiliśmy zdjęcia i wrzucaliśmy na FB. Później film mi się urwał.
*Następnego dnia*
Obudziłam się w samej bieliźnie u siebie na łóżku. Obok mnie był Justin.
-Czy my...?- zpaytałam.
-Nie, możesz być spokojna.- posłał mi ciepły i czuły uśmiech. Stałam i założyłam szlafrok. Poszłam do łazienki i się ubrałam. Kiedy zeszłam do kuchni, Biebs już tam był i zalewał płatki mlekiem. Podał mi jedną z dwóch misek. Gdy zjedliśmy weszłam na Facebook'a. Pod każdym zdjęciem był komentarz Meg. Na ostatnim zdjęciu, którego w ogóle nie pamiętam, napisała, że mnie znajdzie i przyjedzie do mnie. Odpowiedziałam jej, że czekam i wyłączyłam laptopa. Zaczęłam malować.
poniedziałek, 14 października 2013
Rozdział 9
-Mogę Cię o coś jeszcze zapytać?
-Nom...
-Może być to dla Ciebie za wcześnie... Możesz się nie zgodzić... Ja chcę mieć już wszystko poukładane... Nie zrozum mnie źle, ale...
-Wydusisz to z siebie wreszcie?
-No bo ja... No bo ja cię...
- Chba się domyślam, ale powiedz to, co masz powiedzieć.
-So... There's only 1 thing ...2 do ...3 words ...4 you ...
-I Love You...-dokończyłąm za chłopaka.- To chciałeś mi powiedzieć?- popatrzyłam pytającą.
-Tak...- oblał się rumieńcem.- A ty...
-Ja też...- posłałam mu cipeły uśmiech.
-Serio?
-Serio serio.
-Idziemy już do domu?
-Oki, zimno się robi.- powiedziałam i wstałam, a chłopak wziął mnie na ręce.
-Ej!- krzyknęłam.- Puść mnie!
-Cicho, bo jeszcze nas usłyszą!- zaśmiał się.
-Kto niby?
-Nie wiem.- przerzucił mnie przez ramięi zaprowadził do domku.
* Następnego dnia*
Obudził mnie dźwięk sztućców spadających na podłogę. Wstałąm i założyłam szlafrok, ponieważ byłam w piżamie ze Snoopy'm.
-Co ty robisz?- zapytałam wchdząc do kuchni.
-Nic...
-Jak nic, jak słyszałam, że soś ze stali uderza o podłogę.
-To tylko nóż...
-Aha...
-Naleśnika?
-Spoko. Dawaj.- uśmiechnęłam się i podziękowałam kiedy Horan postawił talerz przede mną.
-Smacznego,.- powiedział, a ja znów podziękowałam i również życzyłam smacznego. Zjedliśmy w ciszy. Później usiedliśmy przed TV. Kiedy skończyliśmy przeszukiwać kanały, zaproponowałam posłuchać muzyki. Włączyłam płytę z rapem, a pierwszą piosenką na niej była ,,Była chłodna'' South Blunt System.
- Ręce czerwone z żalu. Zabiła ojca...- zaczęłam śpiewać, a przy okazji rysowałam.
W końcu przyszedł czas na ubranie się. Ogarnęłam swoją osobę i ubrałam się.
Później musieliśmy posprzątać w domku. Po uprzątnięciu mieszkania postanowiliśmy wyjść na miasto. Kiedy zatrzymaliśmy się w kawiarni aby się napić, Niall spotkał swoją byłą dziewczynę Anabelle. Nie byłam zadowolona, ponieważ wyglądała jak ta spod latarni. Zaczęli rozmawiać. Najpewniej zapomnieli o tym, że siedziałam z nimi przy stoliku, ponieważ wyszłam z baru, a oni nawet nie drgnęli- tak bardzo byli zatopieni w rozmowie. Po godzinie włóczenia się po mieście wróciłam do tego samego baru. Zobaczyłam tam, jak muzyk całuje się ze swoją byłą. Podbiegłam i dałam mu z liscia w twarz krzycząc przez łzy:
-Ty świnio! Jesteś skończonym dupkiem!!- po chwili biegłam już w stronę domku. Kiedy dobiegłam, wzięłam walizki i zaczęłam się pakować.
-Co ty kuźwa robisz?!- zamkrzyczał Niall widząc, jak szybko się pakuję.
-Pakuję się! Wracam do domu! Okazałeś się skończonym idiotą!!!- po tych słowach czym prędzej wybiegłam z domu. Złapałam stopa i pojechałam do domu.
Gdy już byłam na miejscu rzuciłam walizkę na łóżko i poszłam do łazienki. Wzięłam laptopa ze sobą oraz moją małą, srebrną, wierną przyjaciółkę. Zrobiłam jedno nacięcie, a po nim kolejne. Zrobiłam zdjęcie i wrzuciłam na swoje FB z dopiskiem: ,,Jedna żyletka, jedna żyła. Jedno cięcie, jedna chwila''. Po chwili usłyszałam piosenkę Nirvany p.t.: ,,Smells like Teen Spirit'' oznaczającą, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Nie odebrałam. Po chwili dostałam SMS'a od mojej przyjaciółki, Meg: ,,Opatrz to!''- tak brzmiała jego treść. ,,Okay, okay. Juz mamusiu'' odpisałam i zrobiłam co powiedziała. Po chwili miałam rękę owiniętą bandażem. W tej samej chwili do toalety wparował jak burza Horan i widząc podłogę pełną krwi zawrzeszczał:
-Znowu to robisz??!! Zgłupiałaś?!!
-Dałeś mi powody...
-To nie tak jak..
-A jak? Wytłumacz! Chociaż nie, ja znam, odpowiedź! Wypieprzaj mi z tego domu!!!! Natychmiast!!!
-Ko cham cię...- powiedział już szeptem i wyszedł z domu. Zadzwoniłam do Justina. Po trzech sygnałach odebrał.
-Co tam piękna?- zapytał.
-Jus, masz może jeszcze towar?- spytałam.
-Nom...
-Może być to dla Ciebie za wcześnie... Możesz się nie zgodzić... Ja chcę mieć już wszystko poukładane... Nie zrozum mnie źle, ale...
-Wydusisz to z siebie wreszcie?
-No bo ja... No bo ja cię...
- Chba się domyślam, ale powiedz to, co masz powiedzieć.
-So... There's only 1 thing ...2 do ...3 words ...4 you ...
-I Love You...-dokończyłąm za chłopaka.- To chciałeś mi powiedzieć?- popatrzyłam pytającą.
-Tak...- oblał się rumieńcem.- A ty...
-Ja też...- posłałam mu cipeły uśmiech.
-Serio?
-Serio serio.
-Idziemy już do domu?
-Oki, zimno się robi.- powiedziałam i wstałam, a chłopak wziął mnie na ręce.
-Ej!- krzyknęłam.- Puść mnie!
-Cicho, bo jeszcze nas usłyszą!- zaśmiał się.
-Kto niby?
-Nie wiem.- przerzucił mnie przez ramięi zaprowadził do domku.
* Następnego dnia*
Obudził mnie dźwięk sztućców spadających na podłogę. Wstałąm i założyłam szlafrok, ponieważ byłam w piżamie ze Snoopy'm.
-Co ty robisz?- zapytałam wchdząc do kuchni.
-Nic...
-Jak nic, jak słyszałam, że soś ze stali uderza o podłogę.
-To tylko nóż...
-Aha...
-Naleśnika?
-Spoko. Dawaj.- uśmiechnęłam się i podziękowałam kiedy Horan postawił talerz przede mną.
-Smacznego,.- powiedział, a ja znów podziękowałam i również życzyłam smacznego. Zjedliśmy w ciszy. Później usiedliśmy przed TV. Kiedy skończyliśmy przeszukiwać kanały, zaproponowałam posłuchać muzyki. Włączyłam płytę z rapem, a pierwszą piosenką na niej była ,,Była chłodna'' South Blunt System.
- Ręce czerwone z żalu. Zabiła ojca...- zaczęłam śpiewać, a przy okazji rysowałam.
W końcu przyszedł czas na ubranie się. Ogarnęłam swoją osobę i ubrałam się.
Później musieliśmy posprzątać w domku. Po uprzątnięciu mieszkania postanowiliśmy wyjść na miasto. Kiedy zatrzymaliśmy się w kawiarni aby się napić, Niall spotkał swoją byłą dziewczynę Anabelle. Nie byłam zadowolona, ponieważ wyglądała jak ta spod latarni. Zaczęli rozmawiać. Najpewniej zapomnieli o tym, że siedziałam z nimi przy stoliku, ponieważ wyszłam z baru, a oni nawet nie drgnęli- tak bardzo byli zatopieni w rozmowie. Po godzinie włóczenia się po mieście wróciłam do tego samego baru. Zobaczyłam tam, jak muzyk całuje się ze swoją byłą. Podbiegłam i dałam mu z liscia w twarz krzycząc przez łzy:
-Ty świnio! Jesteś skończonym dupkiem!!- po chwili biegłam już w stronę domku. Kiedy dobiegłam, wzięłam walizki i zaczęłam się pakować.
-Co ty kuźwa robisz?!- zamkrzyczał Niall widząc, jak szybko się pakuję.
-Pakuję się! Wracam do domu! Okazałeś się skończonym idiotą!!!- po tych słowach czym prędzej wybiegłam z domu. Złapałam stopa i pojechałam do domu.
Gdy już byłam na miejscu rzuciłam walizkę na łóżko i poszłam do łazienki. Wzięłam laptopa ze sobą oraz moją małą, srebrną, wierną przyjaciółkę. Zrobiłam jedno nacięcie, a po nim kolejne. Zrobiłam zdjęcie i wrzuciłam na swoje FB z dopiskiem: ,,Jedna żyletka, jedna żyła. Jedno cięcie, jedna chwila''. Po chwili usłyszałam piosenkę Nirvany p.t.: ,,Smells like Teen Spirit'' oznaczającą, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Nie odebrałam. Po chwili dostałam SMS'a od mojej przyjaciółki, Meg: ,,Opatrz to!''- tak brzmiała jego treść. ,,Okay, okay. Juz mamusiu'' odpisałam i zrobiłam co powiedziała. Po chwili miałam rękę owiniętą bandażem. W tej samej chwili do toalety wparował jak burza Horan i widząc podłogę pełną krwi zawrzeszczał:
-Znowu to robisz??!! Zgłupiałaś?!!
-Dałeś mi powody...
-To nie tak jak..
-A jak? Wytłumacz! Chociaż nie, ja znam, odpowiedź! Wypieprzaj mi z tego domu!!!! Natychmiast!!!
-Ko cham cię...- powiedział już szeptem i wyszedł z domu. Zadzwoniłam do Justina. Po trzech sygnałach odebrał.
-Co tam piękna?- zapytał.
-Jus, masz może jeszcze towar?- spytałam.
Rozdział 8
-A to się rumień. Chodź pójdziemy do domku.- wziął moje bagaże i poszliśmy do domku.
Jak się okazało, domek był cudowny.
Po schodkach weszliśmy na górę, a Niall otworzył drzwi do pięknego pokoju, wszedł i postawił moje walizki przy łóżku, po czym powiedział:
-Oto twój pokój, mam nadzieję, że się podoba...
-Jasne! Jest śliczny!
-Serio?
-Serio serio...- posłałam mu ciepły uśmiech, a on go odwzajemnił i wyszedł, dając mi czas na rozpakowanie się. Przede mną czekały dwa- mam nadzieję-, że wspaniałe tygodnie.
Po wypakowaniu się zeszłam do salonu, gdzie Horan robił sobie kawę. Kiedy mnie zobaczył, zapytał, czy również chcę nie czekając na odpowiedź postawił mi ją na stole.
-Jakieś plany?- spytałam.
-Nie wiem... Myślałem nad wspólnym spacerem po plaży, a że słońce powoli zachodzi...
-Okay, tylko się przebiorę.- podziękowałam za kawę i poszłam się przebrać. Założyłam to:
i zeszłam na dół.
-Pięknie wyglądasz- powiedział Irlandczyk i złapał mnie za rękę. Popatrzyłam na nasze złączone dłonie, a muzyk spuścił głowę i się zarumienił.
-Spokojnie, nie przeszkadza mi to.- uśmiechnęłam się.
-Spoko... To idziemy?
-Jasne.- zamknęliśmy drzwi i ruszyliśmy w stronę plaży.
Szliśmy przez pół godziny w stronę plaży milcząc. Nie przeszkadzało nam to. Przy nim czułam się bezpieczna. W końcu usiedliśmy na piaszczystej plaży i zaczęliśmy rozmawiać.
- Mogę Cię o coś zapytać? Ale jak nie chcesz, nie musisz odpowiadać.
-Okay, wal śmiało.
- Jak to wszystko się zaczęło?
-Ale o co Ci chodzi?
- No bo... Wcześniej mówiłaś, że się cięłaś, że Justin się nad tobą znęcał... Jak go w ogóle poznałaś?
- Na wakacjach...
-Przybliżysz?
-Wyjechałam nad Morze Bałtyckie. Zatrzymałam się w hotelu- taki samotny, emmm... urlop. I pewnego dnia wszedł do mnie do pokoju i tak to się zaczęło...
-Żałujesz?
-Tak...
-Mogę Cię o coś jeszcze zapytać?
-Nom...
..................................................................................................................................................................
I mamy rozdział 8 ;) Przepraszam, że tak dawno nie dodawałam rozdziałów, ale komp się popsuł. Postaram się dodawać częściej, chociaż niestety, nic nie mogę obiecać :( CZYTASZ- PISZESZ KOMY!!!!!!!!!!!!!!!
:**
Jak się okazało, domek był cudowny.
![]() |
| Dodaj napis |
Po schodkach weszliśmy na górę, a Niall otworzył drzwi do pięknego pokoju, wszedł i postawił moje walizki przy łóżku, po czym powiedział:
-Oto twój pokój, mam nadzieję, że się podoba...
-Jasne! Jest śliczny!
-Serio?
-Serio serio...- posłałam mu ciepły uśmiech, a on go odwzajemnił i wyszedł, dając mi czas na rozpakowanie się. Przede mną czekały dwa- mam nadzieję-, że wspaniałe tygodnie.
Po wypakowaniu się zeszłam do salonu, gdzie Horan robił sobie kawę. Kiedy mnie zobaczył, zapytał, czy również chcę nie czekając na odpowiedź postawił mi ją na stole.
-Jakieś plany?- spytałam.
-Nie wiem... Myślałem nad wspólnym spacerem po plaży, a że słońce powoli zachodzi...
-Okay, tylko się przebiorę.- podziękowałam za kawę i poszłam się przebrać. Założyłam to:
i zeszłam na dół.
-Pięknie wyglądasz- powiedział Irlandczyk i złapał mnie za rękę. Popatrzyłam na nasze złączone dłonie, a muzyk spuścił głowę i się zarumienił.
-Spokojnie, nie przeszkadza mi to.- uśmiechnęłam się.
-Spoko... To idziemy?
-Jasne.- zamknęliśmy drzwi i ruszyliśmy w stronę plaży.
Szliśmy przez pół godziny w stronę plaży milcząc. Nie przeszkadzało nam to. Przy nim czułam się bezpieczna. W końcu usiedliśmy na piaszczystej plaży i zaczęliśmy rozmawiać.
- Mogę Cię o coś zapytać? Ale jak nie chcesz, nie musisz odpowiadać.
-Okay, wal śmiało.
- Jak to wszystko się zaczęło?
-Ale o co Ci chodzi?
- No bo... Wcześniej mówiłaś, że się cięłaś, że Justin się nad tobą znęcał... Jak go w ogóle poznałaś?
- Na wakacjach...
-Przybliżysz?
-Wyjechałam nad Morze Bałtyckie. Zatrzymałam się w hotelu- taki samotny, emmm... urlop. I pewnego dnia wszedł do mnie do pokoju i tak to się zaczęło...
-Żałujesz?
-Tak...
-Mogę Cię o coś jeszcze zapytać?
-Nom...
..................................................................................................................................................................
I mamy rozdział 8 ;) Przepraszam, że tak dawno nie dodawałam rozdziałów, ale komp się popsuł. Postaram się dodawać częściej, chociaż niestety, nic nie mogę obiecać :( CZYTASZ- PISZESZ KOMY!!!!!!!!!!!!!!!
:**
Subskrybuj:
Posty (Atom)















