poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 12

-Wyjdź!- chłopak odwrócił się, spojrzał na mnie i wyszedł. Kiedy opuścił salę, zaczęłam płakać.
Później przyszedł do mnie Justin i przyniósł mi laptopa. Kiedy zobaczył, że jestem zapłakana zapytał, co się stało. Powiedziałam, że nic, że to z bólu po kuli. Powiedział, że dziękuje za to, co zrobiłam i przeprasza za zachowanie. W końcu jest moim przyjacielem, pomimo tego, że mnie kiedyś zranił. Nie obchodziło mnie to, co myślą o mnie inni i jak mnie widzą.
Kiedy wyszedł, włączyłam laptopa. Weszłam na FB i dodałam zdjęcie z dzieciństwa znalezione na dysku. Później odwiedziłam Ask'a. Dostałam wiele pytań o to, jak się czuję i jak to się stało, że zostałam postrzelona.Odpowiedziałam, że to przypadek i później poszłam spać.

Obudziła mnie pielęgniarka.
-Jak się pani czuje?- zapytała, sprawdzając moje wyniki badań.
-Już coraz lepiej, dziękuję.
-Gdyby coś się działo, to proszę wołać.- powiedziała i skierowała się do wyjścia. W połowie drogi stanęła i zwróciła się twarzą do mnie.- Przed drzwiami czeka młodzieniec z bukietem kwiatów. Wpuścić go?
-Hmmmm..... Dobrze, niech wejdzie.- po chwili w drzwiach ukazał się Nialler z bukietem kwiatów.

Dodaj napis
-Proszę...- wyciągną bukiet przed siebie i powoli zbliżał się do mojego łóżka.
-Dziękuję... Z jakiej to okazji??
- Za to, że... J-ja nie chciałem Cię zranić... Sama... Ona.. No ten... Zaczęła...
-Spokojnie. Dobrze, usiądź.
-Wybaczysz mi?
-Tak.
-To jest jakaś szansa na odbudowanie naszego związku?
-Nad tym muszę jeszcze pomyśleć.
-D-dobrze, dziękuję.
-Chodź.- rozłożyłam ręce.- Wiem, że chcesz się przytulić.0- posłałam mu ciepły uśmiech i wtuliliśmy się w siebie. Właśnie tego mi brakowało, tego zapachu, tego ciepła, tego poczucia bezpieczeństwa.
-Muszę już iść...- powiedział Horan.
-Dobrze, rozumiem.
-Kiedy wychodzisz?
-Jeszcze nie wiem... Jak wszystko dobrze pójdzie, to już jutro. Meg ma po mnie przyjść.
-Spoko... To do zobaczenia.- pocałował mnie w policzek.
-Papa. - uśmiechnęłam się i odprowadziłam blondyna wzrokiem. Długo nie nacieszyłam się ciszą, ponieważ wpadła jak burza Megan ze swoją kuzynką Stefanią.
-Co ty zrobiłaś?!- swoją wizytę zaczęła od wrzasku.
-Może tak cześć?
-Hej. A teraz powiedz mi, co ty zrobiłaś, że tutaj jesteś?
-Stanęłam w obronie przyjaciela.
-Przyjaciela, przyjaciela. Niech zgadnę, tym rzekomym przyjacielem jest Justin?
-Być może..- odpowiedziałam wymijająco.
-Dobra, skończmy tą kłótnię. Kiedy wychodzisz?
-Jutro, przecież Ci mówiłam.
-A no tak... Przyjadę po ciebie... Ale niestety ze Stefanią.- odwróciła głowę w stronę dziewczyny żującej gumę.
-Okay. A gdzie będziecie mieszkały?
-Jak na razie w hotelu, bo twoja przyjaciółeczka powiedziała, że t...- zaczęła mówić piętnastolatka.
-Siedź cicho!!- zamknęła jej usta Meg.
-Ale daj spokój. Ty też nie byłaś święta i gadałaś w jej wieku jak najęta.- wspomniałam szkolne czasy.- Jak mieszkacie w hotelu, to może zamieszkacie u mnie?- zaproponowałam.
-Tak!- ucieszyła się Stefa.- Meg na pewno również będzie chciała!
-No dobrze...Jak ona chce...
-Fajnie, to jutro jak mnie odbierzecie to weźcie swoje manaty i wbijajcie.- uśmiechnęłam się i zaczęłymy rozmawiać, a Stefa nie odezwała się ani słowem.









     Nowe postacie!!!!

Megan (Maggie, Meg) Black- oddana Arianator, przyjaciółka Veroniki, jest Polką, ma 18 lat.




 Stefania Bohenek- wyrodna kuzynka Meg, ma 15 lat i będzie mocno powiązana z postacią  Biebera i Justina Timberlake'a



                                                  (zdjęcie dodam później)





--------------------------------------------------------------------------------------------------------------


 Uff.... Mamy już kolejny rozdział! Dziękuję za pomoc mojej koleżance, Oli, która sama jest postacią Meg, za to, że pomaga mi w fabule. Dziękuję ;)


Czytasz= KOMENTUJESZ :)


 ♥ ♥ ♥ ♥ ♥



środa, 23 października 2013

Rozdział 11

Zawsze uwielbiałam chodzić w ciemną noc. Nie wiem dlaczego... Takie przyzwyczajenie. Gdzieś w oddali usłyszałam głos Jus'a. Lekko przyspieszyłam kroku. Kiedy wyszłam zza rogu zobaczyłam, jak jacyś kolesie biją i kopią Justina.
-Zostawcie go!- podbiegłam do miejsca bójki.
-Oo, widzę, że masz wielbicielkę gotową Cię obronić, Justinku...- zakpił jeden z napastników.
-Veronika, odejdź stąd, bo Ci jeszcze coś zrobią...- wstawił się Bieber.
-Zamknij pysk durniu!!-zawrzeszczał drugi i kopnął Jus'a w brzuch.
-Zostawcie go!- krzyknęłam i rzuciłam się na plecy jednego z wrogów.
-Głupia suka, z nami się nie pogrywa, jeszcze tego nie zauważyłaś?- walczył ze mną jeden z ciemnych.
-Nie, bo według was jestem G.Ł.U.P.I.Ą.S.U.K.Ą. - wyraźnie zaakcentowałam każdą głoskę.
-Jak tak, to proszę!- ten, z którym walczyłam wyjął pistolet.- Jeżeli nie dasz nam dokończyć tego, co zaczęliśmy, to na twoich oczach twój idol dostanie kulkę w łeb!- wycelował spluwę w Justina.
-Nie ma mowy!- rzuciłam się przed Biebs'a, kiedy gość z ,,klamką'' wystrzelił. Upadłam na asfalt i urwał mi się film.


* Później*

Obudziłam się z wielkim bólem ramienia podłączona do kroplówki. Przy mnie był Niall.
-Cześć Honey, jak dobrze, że się obudziłaś. Jak się czujesz?
-Hey... Dopsz... A co z Justinem?
-Justin, Justin... Obroniłaś go. Po co?
-Bo tak i nie będziesz w to ingerować! Auuć...- syknęłam.
-Boli?
-Nie, łaskocze, wiesz?- zakpiłam.
-Przestań. Dlaczego się do mnie nie odzywasz? I dlaczego znowu zadajesz się z tym całym Bieberem?
-Bo mi się tak podoba. Z nim mogę odetchnąć, cofnąć się do przeszłości...
-Znowu...?
-Tak, znowu.
-A za co ty tak mnie unikasz?
-Bo dałeś mi powody.
-A będziemy razem?
-Nie. To koniec. O ile w ogóle było kiedykolwiek ,,my''?
-Tak...
-Wyjdź.
-Proszę, wróć do mnie.
-Wyjdź, albo zawołam pielęgniarkę.
-Znowu mnie ranisz.
-To ty mnie zraniłeś! Wyjdź!
-Pa, kocham Cię i nie zapominaj o tym.
-Wyjdź!- chłopak odwrócił się, spojrzał na mnie i wyszedł. Kiedy opuścił salę, zaczęłam płakiać.








--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Przepraszam, że taki krótki, ale czas mnie gonił ;) Następny postaram się aby był dłuższy. ;)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

<333

Okay...

Hey Miśki! Jesteśmy już za 10-tym rozdziałem. Dziękuję za ponad 510 wyświetleń <33 Nie to, żebym się czepiała, ale w sumie na blogu jest TYLKO 6 komentarzy :'( To one dają mi taką motywację, że chce mi się pisać ;) Ale myślę, że się podciągniecie w komach :)


P.S. Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie po prawej stronie bloga, która ma na celu sprawdzenie, ile osób czyta moje wypociny ;)  <33

P.S. || Za chwilę postaram się napisać 11 rozdział ;)

poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 10 część 2/2

Odpowiedziałam jej, że czekam i wyłączyłam laptopa. Zaczęłam malować.

Nie przejmowałam się zbytnio przyjazdem Meg, ale wiedziałam,  że mnie w końcu znajdzie. Znamy się od kilku lat i jesteśmy bardzo dobrymi koleżankami. To ona na samym początku zaciągnęła mnie do kliniki leczenia uzależnień.
-Idę po coś do picia do sklepu, chcesz coś?- z zamyślenia wyrwał mnie głos Justina.
-Pepsi, gdybyś mógł.
-Okay. Będę za pół godziny, jakoś tak.
-Oki, idź.
-Pa!
-Cze!-i chłopak wyszedł z domu. Odłożyłam skończony rysunek i poszłam wziąć kąpiel z bąbelkami. Znów się zamyśliłam. A jeżeli to ta cała Anabelle pocałowała Horana? A może on coś do niej czuje... Sama nie wiedziałam, jak patrzeć na całą tą sytuację. Wyszłam z wanny i ubrana zeszłam na dół. Po chwili ktośzapukał do drzwi. Był to Jus. Wzięłam od niego siatkę, a on pociągnął nosem.
-Co mnie tak wąchasz?- zapytałam.
-Ślicznie pachniesz...
-To się nazywa prysznic. Mydło, szampon, ciepła woda...
-Nagie ciało, czujęklimat...
-Weź skończ.- odwróciłam się od Biebera i poszłam zanieść zakupy.
-Masz jakieś plany?- spytał mój kolega.
-Nie... A co?
-Nic... Tak tylko pytam,...
-Aha. A ty jakieś masz?
-Tak, umówiłem się z kolegami wieczorem, niedługo będę musiał cię opuścić niestety...
-Spoko, poradzę sobie.
-To fajnie.- gadaliśmy jeszcze długi czas, kiedy nadszedł czas rozłąki.
-Wpadaj częściej, tylko dzwoń wcześniej, bo tak mi się z tobą dobrze gada...
-Okay, ale teraz muszę lecieć. Narka.
-Pa.- chłopak wyszedł, a ja zostałam sama w wielkim domu. Usiadłam na kanapie przed telewizorem. Przeglądałam ze znudzeniem kanały, aż w końcu natrafiłam na piosenkę ,,We are young'' zespołu Fun. Zaczęłam śpiewać i pomyślałam, że mogłabym nagrać swój własny cover. Bardzo chciałabym być znana i liczę się z tym, że jest to wielka odpowiedzialność, ale czemu nie? Odłożyłam swoje postanowienie na później i wyszłam na taras. Pomyślałam, że się przejdę. Zamknęłam dom i ruszyłam przed siebie. Zawsze uwielbiałam chodzić w ciemną noc. Nie wiem dlaczego... Takie przyzwyczajenie. Gdzieś w oddali usłyszałam głos Jus'a.

wtorek, 15 października 2013

Rozdział 10 cz. 1/2

Zadzwoniłam do Justina. Po trzech sygnałach odebrał.
-Co tam piękna?- zapytał.
-Jus, masz może jeszcze towar?- spytałam.
-Mam śliczna, a co?
-Potrzebuję...
-Przyjechać do Ciebie?
-Tak, będziesz za 10 minut?
-15?
-Okay, czekam.- po tych słowach rozłączyłam się. Nie wiem, dlaczego zaczynam odnawiać swoje kontakty z Justinem, przecież tyle zła mi narobił... Nie wiem, może chcę udowodnić Niall'owi, że popełnił błąd? Po 15-stu minutach pod dom podjechało carne maserati, z którego wyszedł Bieber.
Dodaj napis
 -Nowy wóz?- zapytałam, kiedy chłopak wszedł do mojego domu.
-Tak... Suv'a musiałem zostawić.
-Szkoda... Ale ten jest super. Napijesz się czegoś?- spytałam kiedy usiadł na kanapie.
- Chętnie... A co masz?
-Może coś mocniejszego?
-Oferta?
-Mój nowy nabytek.- uśmiechnęłam się i pokazałam chłopakowi butelkę z napojem.
-Dajesz...- wyciągnęłam kieliszki i ustawiłam na stole. Juss wyjął swój prezent i położył również na stole.
-Wypijmy za błędy...- powiedziałam, stuknęliśmy kieliszkami i za jednym przechyleniem wypiliśmy zawartość. W końcu wzięłam biały proszek. Zaczęliśmy pić i ćpać. Robiliśmy zdjęcia i wrzucaliśmy na FB. Później film mi się urwał.

 *Następnego dnia*

Obudziłam się w samej bieliźnie u siebie na łóżku. Obok mnie był Justin.
-Czy my...?- zpaytałam.
-Nie, możesz być spokojna.- posłał mi ciepły i czuły uśmiech. Stałam i założyłam szlafrok. Poszłam do łazienki i się ubrałam. Kiedy zeszłam do kuchni, Biebs już tam był i zalewał płatki mlekiem. Podał mi jedną z dwóch misek. Gdy zjedliśmy weszłam na Facebook'a. Pod każdym zdjęciem był komentarz Meg. Na ostatnim zdjęciu, którego w ogóle nie pamiętam, napisała, że mnie znajdzie i przyjedzie do mnie. Odpowiedziałam jej, że czekam i wyłączyłam laptopa. Zaczęłam malować.







poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 9

-Mogę Cię o coś jeszcze zapytać?
-Nom...
-Może być to dla Ciebie za wcześnie... Możesz się nie zgodzić... Ja chcę mieć już wszystko poukładane... Nie zrozum mnie źle, ale...
-Wydusisz to z siebie wreszcie?
-No bo ja... No bo ja cię...
- Chba się domyślam, ale powiedz to, co masz powiedzieć.
-So... There's only 1 thing ...2 do ...3 words ...4 you ...
-I Love You...-dokończyłąm za chłopaka.- To chciałeś mi powiedzieć?- popatrzyłam pytającą.
-Tak...- oblał się rumieńcem.- A ty...
-Ja też...- posłałam mu cipeły uśmiech.
-Serio?
-Serio serio.
-Idziemy już do domu?
-Oki, zimno się robi.- powiedziałam i wstałam, a chłopak wziął mnie na ręce.
-Ej!- krzyknęłam.- Puść mnie!
-Cicho, bo jeszcze nas usłyszą!- zaśmiał się.
-Kto niby?
-Nie wiem.- przerzucił mnie przez ramięi zaprowadził do domku.

* Następnego dnia*

Obudził mnie dźwięk sztućców spadających na podłogę. Wstałąm i założyłam szlafrok, ponieważ byłam w piżamie ze Snoopy'm.
-Co ty robisz?- zapytałam wchdząc do kuchni.
-Nic... 
-Jak nic, jak słyszałam, że soś ze stali uderza o podłogę.
-To tylko nóż...
-Aha...
-Naleśnika?
-Spoko. Dawaj.- uśmiechnęłam się i podziękowałam kiedy Horan  postawił talerz przede mną.
-Smacznego,.- powiedział, a ja znów podziękowałam i również życzyłam smacznego. Zjedliśmy w ciszy. Później usiedliśmy przed TV. Kiedy skończyliśmy przeszukiwać kanały, zaproponowałam posłuchać muzyki. Włączyłam płytę z rapem, a pierwszą piosenką na niej była ,,Była chłodna'' South Blunt System.
- Ręce czerwone z żalu. Zabiła ojca...- zaczęłam śpiewać, a przy okazji rysowałam. 
W końcu przyszedł czas na ubranie się. Ogarnęłam swoją osobę i ubrałam się.
Później musieliśmy posprzątać w domku. Po uprzątnięciu mieszkania postanowiliśmy wyjść na miasto. Kiedy zatrzymaliśmy się w kawiarni aby się napić, Niall spotkał swoją byłą dziewczynę Anabelle. Nie byłam zadowolona, ponieważ wyglądała jak ta spod latarni. Zaczęli rozmawiać. Najpewniej zapomnieli o tym, że siedziałam z nimi przy stoliku, ponieważ wyszłam z baru, a oni nawet nie drgnęli- tak bardzo byli zatopieni w rozmowie. Po godzinie włóczenia się po mieście wróciłam do tego samego baru. Zobaczyłam tam, jak muzyk całuje się ze swoją byłą. Podbiegłam i dałam mu z liscia w twarz krzycząc przez łzy:
-Ty świnio! Jesteś skończonym dupkiem!!- po chwili biegłam już w stronę domku. Kiedy dobiegłam, wzięłam walizki i zaczęłam się pakować.
-Co ty kuźwa robisz?!- zamkrzyczał Niall widząc, jak szybko się pakuję.
-Pakuję się! Wracam do domu! Okazałeś się skończonym idiotą!!!- po tych słowach czym prędzej wybiegłam z domu. Złapałam stopa i pojechałam do domu.
Gdy już byłam na miejscu rzuciłam walizkę na łóżko i poszłam do łazienki. Wzięłam laptopa ze sobą oraz moją małą, srebrną,  wierną przyjaciółkę. Zrobiłam jedno nacięcie, a po nim kolejne. Zrobiłam zdjęcie i wrzuciłam na swoje FB z dopiskiem: ,,Jedna żyletka, jedna żyła. Jedno cięcie, jedna chwila''. Po chwili usłyszałam piosenkę Nirvany p.t.: ,,Smells like Teen Spirit'' oznaczającą, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Nie odebrałam. Po chwili dostałam SMS'a od mojej przyjaciółki, Meg: ,,Opatrz to!''- tak brzmiała jego treść. ,,Okay, okay. Juz mamusiu'' odpisałam i zrobiłam co powiedziała. Po chwili miałam rękę owiniętą bandażem. W tej samej chwili do toalety wparował jak burza Horan i widząc podłogę pełną krwi zawrzeszczał:
-Znowu to robisz??!! Zgłupiałaś?!!
-Dałeś mi powody...
-To nie tak jak..
-A jak? Wytłumacz! Chociaż nie, ja znam, odpowiedź! Wypieprzaj mi z tego domu!!!! Natychmiast!!!
-Ko cham cię...- powiedział już szeptem i wyszedł z domu. Zadzwoniłam do Justina. Po trzech sygnałach odebrał.
-Co tam piękna?- zapytał.
-Jus, masz może jeszcze towar?- spytałam.

 

Rozdział 8

-A to się rumień. Chodź pójdziemy do domku.- wziął moje bagaże i poszliśmy do domku.
Jak się okazało, domek był cudowny.

Dodaj napis




Po schodkach weszliśmy na górę, a Niall otworzył drzwi do pięknego pokoju, wszedł i postawił moje walizki przy łóżku, po czym powiedział:
-Oto twój pokój, mam nadzieję, że się podoba...
-Jasne! Jest śliczny!
-Serio?
-Serio serio...- posłałam mu ciepły uśmiech, a on go odwzajemnił i wyszedł, dając mi czas na rozpakowanie się. Przede mną czekały dwa- mam nadzieję-, że wspaniałe tygodnie.

Po wypakowaniu się zeszłam do salonu, gdzie Horan robił sobie kawę. Kiedy mnie zobaczył, zapytał, czy również chcę nie czekając na odpowiedź postawił mi ją na stole.
-Jakieś plany?- spytałam.
-Nie wiem... Myślałem nad wspólnym spacerem po plaży, a że słońce powoli zachodzi...
-Okay, tylko się przebiorę.- podziękowałam za kawę i poszłam się przebrać. Założyłam to:
i zeszłam na dół.
-Pięknie wyglądasz- powiedział Irlandczyk i złapał mnie za rękę. Popatrzyłam na nasze złączone dłonie, a muzyk spuścił głowę i się zarumienił.
-Spokojnie, nie przeszkadza mi to.- uśmiechnęłam się.
-Spoko... To idziemy?
-Jasne.- zamknęliśmy drzwi i ruszyliśmy w stronę plaży.
 Szliśmy przez pół godziny w stronę plaży milcząc. Nie przeszkadzało nam to. Przy nim czułam się bezpieczna. W końcu usiedliśmy na piaszczystej plaży i zaczęliśmy rozmawiać.
- Mogę Cię o coś zapytać? Ale jak nie chcesz, nie musisz odpowiadać.
-Okay, wal śmiało.
- Jak to wszystko się zaczęło?
-Ale o co Ci chodzi?
- No bo... Wcześniej mówiłaś, że się cięłaś, że Justin się nad tobą znęcał... Jak go w ogóle poznałaś?
- Na wakacjach...
-Przybliżysz?
-Wyjechałam nad Morze Bałtyckie. Zatrzymałam się w hotelu- taki samotny, emmm... urlop. I pewnego dnia wszedł do mnie do pokoju i tak to się zaczęło...
-Żałujesz?
-Tak...
-Mogę Cię o coś jeszcze zapytać?
-Nom...



..................................................................................................................................................................
I mamy rozdział 8 ;) Przepraszam, że tak dawno nie dodawałam rozdziałów, ale komp się popsuł. Postaram się dodawać częściej, chociaż niestety, nic nie mogę obiecać :( CZYTASZ- PISZESZ KOMY!!!!!!!!!!!!!!!
:**



czwartek, 26 września 2013

Rozdział 7

Nie omyliłam się. Kiedy Horan poszedł do sklepu, z SUV'a wysiadł nikt inny tylko Justin Bieber.

Dodaj napis


 Udając, że go nie zauważyłam, zaczęłam grzebać w torebce. Po chwili usłyszałam pukanie do okna. Chcąc nie chcąc otworzyłam, ponieważ wiedziałam, że Niall zaraz przyjdzie.
-Myślisz, że mi uciekniesz? Justinowi nikomu nie udaje się uciec, zapamiętaj to.
-Czego chcesz?- odparłam spokojnie przeglądając się w lusterku.
-No a czego ja mogę chcieć?
-Nie wiem... Oświeć mnie.
-A czego mi nie dałaś?
- Nie wiem... Aaa! Pewnie chodzi ci o płytę Hemp Gru. Już ci... ją daję.- podałam mu płytę.
-Nie chodziło mi o to, ale okay. Spadam bo twój kochaś idzie.-
-To nie jest mój kochaś! Wybij to sobie z głowy.
-Okay, nara. Dopadnę Cię... Kiedyś tam.- po tych słowach założył okulary i poszedł do swojego samochodu z odpalonym papierosem. Po około minucie do auta wsiadł muzyk.
-Proszę to dla ciebie.- powiedział wręczając mi kubek z kawą i ciasteczko.
-Dzięki...
-Kto to był?
-Chciał ogień.
-Tylko?
-Tak.- z poddenerwowania zaczęły telepaćmi sięręce.
-Nie chciał na prawdę ognia, prawda?
 -Nie...-spuściłam głowę
-Kto to był?
-Jus...
-Ten spod kawiarni?
-Tak...
-Czego chciał?
-Płytę Hemp Gru, którą mi pożyczył.-odpowiedziałam, już bardziej zdecydowanie.
-Yhmm...
-Możemy już jechać?
-Tak.- odstawił kubek z kawą i pojechaliśmy.
 Pod domkiem byliśmy godzinę później.





-Niall... Tu jest... Tu jest pięknie!!
-Wiem. Ale na pewno nie piękniejsze od Ciebie.
-Skończ, bo się zarumienię!
-A to się rumień. Chodź pójdziemy do domku.- wziął moje bagaże i poszliśmy do domku.


piątek, 20 września 2013

Rozdział 6

W pewnym momencie stanął i odwrócił się do mnie tak, że staliśmy twarzą w twarz.
-Niall, co jest?- zapytałam zaskoczona jego zachowaniem.
-No bo chciałem ci powiedzieć, że...
-Że co? Że zapomniałeś kasy? Nic się nie martw, zapłacę.- uśmiechnęłam się- To co, idziemy?
-Okay...
  * W Nando's*
-Smakuje?- zapytałam muzyka.
- Yhym... Słuchaj...
-No słucham.
-Wtedy, na drodze, nie chciałem powiedzie, że nie mam portfela...
-To co mi chciałeś powiedzieć?
-Emmm.... No bo... Ja...
-No co ty?- popatrzyłam pytająco.
-No bo ja... Chciałbym... Ten no...
-Wyduś to z siebie wreszcie.- zniecierpliwiłam się.
- Pojechałabyś ze mną nad jezioro?- tymi słowami Nialler mnie zaskoczył.
-A będzie ktoś jeszcze?
-Nie... Jak nie będzie Ci to przeszkadzało i jeżeli się zgodzisz...
-Okay.- uśmiechnęłam się do Horanka a on odwzajemnił uśmiech.- A kiedy? Wiesz... Muszę się spakować.
-Emmm, a długo Ci to zajmie?
- Jakbym się zabrała teraz do pakowania, to za jakieś 3, może 4 godziny byłabym spakowana. A tak właściwie to na ile?
- Dwa tygodnie?
-Spoko. To kiedy wyruszamy?
- Może dzisiaj?
-Dobsz... To ja pójdę zapłacić i wracamy.
-Przecież mam pieniądze.
-Ryli? Hahahahhahahahahaha. Nie no, jak chcesz płacić to zapłać, poczekam przed  wejściem.
-Ok.- odwrócił się w stronę baru i odszedł, a ja udałam się w kierunku wyjścia. Oparłam się o ścianę i cierpliwie czekałam na mojego przyjaciela. Wtem podszedł do mnie jakich chłopak w kapturze i okularach. Przestraszyłam się, ponieważ nie wiedziałam kto to jest.
-Mówiłem, że cię znajdę maleńka.- po głosie poznałam, że to mój były chłopak, Justin. Od samego zapoczątkowania naszego związku po prostu się go bałam. Jest bardzo agresywny, nie kontroluje swoich emocji.
-Czego ode mnie chcesz.
-A czego mogę chcieć?- do tych słów dodał łobuzerski uśmieszek.
-Nie wiem, nie domyślam się, dlatego mnie uświadom.
-Zmieniłaś się...-przysunął się bliżej mnie i objął w tali.- Ale może to nawet i lepiej?- wtem jak zbawienie nadszedł Irlandczyk. Jak zobaczył mojego eks i moją wystraszoną i zdenerwowaną minę, rzucił się na Jus'a i odciągnął go ode mnie równocześnie biorąc mnie w swoje ramiona i przytulając.
-Teraz, teraz z nim?! You are a big, BIG BITCH!!- wykrzyczał wskazując na mnie palcem.- Nie spodziewałem si, że miesiąc po zerwaniu ze mną znajdziesz sobie kolejnego, który poleci na twoją dupę!!
-Niall, boję się... Zabierz mnie stąd...- wyszeptałam.
-Chodź. On cię nie skrzywdzi.- przytulił mnie mocniej i odeszliśmy.
-Jeszcze Cię znajdę Suko!- usłyszeliśmy ostatnie słowa Justina przed wejściem do Taxi i przyjechaniem policji.

         *Pod moim domem*
-Kto to był i czego od Ciebie chciał?- spytał Niall kiedy zaprosiłam go do domu.
-Mój były...
-A czego chciał?
-Serio? Sama chciałabym wiedzieć.
-Ale dlaczego ci wymyślał?  Miał jakiś powód?
-A bo ja wiem? Nawymyślał, nawymyślał, a za chwile zadzwoni i będzie przepraszał. Tak było zawsze, a ja...
-A ty mu przebaczałaś?
-Dokładnie, a ja mu przebaczałam. Kiedyś tak się wściekł, że zaczął mnie dusić. Później wyszłam z domu do koleżanki obok i zadzwoniłam po policję obserwując, czy przypadkiem nie wyszedł. Przyjechali i zakuli go.  Jak go wypuścili dostałam kablem od żelazka. Nadal mam ranę... Kiedy policja go zabierała, powiedział, że jeszcze mnie znajdzie. Po kilku tygodniach od zabrania go odbyła się rozprawa. Poszedł siedzieć za dragi i znęcanie się na rok i 6 miesięcy. W tym czasie przeszłam na odwyk i przyleciałam tutaj...
-Czekaj czekaj. Ty brałaś?
-Taaak... Najpierw wciągałam, później paliłam, a na końcu dawałam w żyłę. Zaskoczony i przerażony? Każdy na twoim miejscu by był.
-Nie... No może trochę...
-Przez tego ulunga Justina też się kiedyś cięłam. Ale spokojnie, to nic poważnego. Wyrosłam już z tego, bo poznałam Was, One Direction.
-Miło. Ale jak taka piękna osóbka mogła popełniać takie przestępstwa?
-Po prostu... Nie dawał mi żyć...
-Yhmmm... No dobra. Pójdziesz sama się pakować, czy mam z tobą zostać?
-A ty jesteśspakowany?
-NO tak.
-To mam plan...
-Jaki?
-Pójdziemy po twoje bagaże i wrócimy do mnie. Ja sięspakujęi pojedziemy. Oki?
-Dobra, to chodź.- i poszliśmy po jego walizkę. Spakowanie moich zajęło mi nie całe 2 godziny. Jadąc, ciągle rozmawialiśmy. W pewnym momencie zajechał na stację. Popatrzyłam we wsteczne lusterko i ujrzałam białego SUV'a- takiego jakim jeździ Jus..., pomyślałam. Obawiałam się, że stanie się coś strasznego po tym, jak Niall wysiądzie z samochodu. Nie omyliłam się. Kiedy Horan poszedł do sklepu, z SUV'a wysiadł nikt inny tylko Justin Bieber.


wtorek, 17 września 2013

Rozdział 5

-Zachowanie Niall'a mnie mnie zaskoczyło. Pocałunek? Przecież znamy się od kilku dni... To nie jest normalne zachowanie kolegi wobec koleżanki... No ale nic, może uda mi się z nim porozmawiać. Co ja gadam!?! Przecież ja go kocham! Ale może to trochę za wcześnie?- pomyślałam i usiadłam na parapecie.


Dobrze się nie rozsiadłam, a zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. To był Harry. Odebrałam.
-Halo?- zaczęłam.
-Hey, tu Harry. Wiesz co się stało z Horanem? Z nikim nie chce gadać, nawet nie je!! Powiedział, że jedyną osobą z którą pogada jesteś ty. Proszę, przyjdź do nas i pogadaj z nim. Proszę...- ostatnie słowo powiedział lekko ściszonym głosem.
-Okay...
-To przyjdziesz?
-Tak, będę za 20 minut.
-Spoko, to my czekamy. Do zobaczenia.- powiedział po czym uradowany zakończył połączenie.
 Nie zostało mi nic innego tylko pójść do garderoby i się przebrać. Ponieważ rodzice byli w pracy, włączyłam w salonie piosenkę One Direction- Best Song Ever i poszłam na górę się ubrać. Wybrałam ten zestaw:

Po 15 minutach byłam już u chłopaków. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Hazz.
-Jak dobrze, że jesteś. Wejdź!- zaprosił mnie do domu.- Niall jest u siebie.- poinformował.
-To ja od razu do niego pójdę, okay?
-Jak uważasz.- powiedział, a po kilku sekundach zniknął w gabinecie. Weszłam po schodach i lekko zapukałam do drzwi. Nie usłyszałam żadnego słowa, więc nacisnęłam lekko klamkę i weszłam. Zastałam muzyka leżącego tyłem do drzwi. Po króciutkiej chwili zobaczyłam karteczkę z napisem: ,,Jeżeli to któryś z chłopaków, proszę wyjdź!!!!!''
Usiadłam na łóżku i czekałam na reakcję Horana.
-Wyjdź.- powiedział po chwili lekko zapłakanym tonem. 
-Mam wyjść? Okay...-wstałam i skierowałam się do wyjścia.
-To ty??
-Nie, to mój duch.
-Zostań, proszę...-powiedział, po czym usiadł.-Ja chciałbym cię... No wiesz... Przeprosić.
-Ale za co?
-No za to... No wiesz... Kiss...
-Oj tam, nie ważne. Słyszałam, że nic nie jadłeś...
-Skąd?
-Mam swoje źródła. Idziemy do Nando's?- zapytałam z uśmiechem.
- Oki, tylko muszę się ogarnąć. Zaczekasz na dole?
-Okay.- powiedziałam i zeszłam po schodach.
-No i co?- spytał Harrreh.
-Nic... W sumie...
-Jak to nic?- dopytywał Louis.
-No nic... Po prostu...- odpowiedziałam i usłyszałam głos Nialler'a:
-Już jestem gotowy. To co, idziemy?- spojrzał pytająco.
-Spoko.- odpowiedziałam i spojrzałam na resztę kapeli.- Muszę już iść. Na razie.
-Pa...- powiedział lekko zaskoczony Zayn.
Kiedy szłam z Żarłokiem do restauracji, ciągle rozmawialiśmy. W pewnym momencie stanął i odwrócił siędo mnie tak, że staliśmy twarząw twarz.
-Niall, co jest?- zapytałam zaskoczona jego zachowaniem.
-No bo chciałem ci powiedzieć, że...






No, i jak na razie koniec rozdziału nr 5 ;) Jeżeli czytacie, proszę o komentarze. Jeżeli będziecie je pisać, to rozdziały będą pojawiać się częściej.

Nika <3333