poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 19

-A od czego jest kaucja?
-No to pięknie...-powiedziałam i zemdlałam.


* Kilka chwil później*

Obudziłam się leżąca nadal na podłodze, a obok mnie był Justin ze szklanką wody.
- Już dobrze mała?- zapytał.
-Emmm... No tak..- powoli usiadłam. - Gdzie Niall?
- Niall, Niall, Niall... Muszę ci coś powiedzieć.
- Co chcesz mi powiedzieć?
- No bo... A już nie ważne...
- Co jest nie ważne?! Zacząłeś to dokończ!
- Jest tutaj Stefa?
- Jest, a co?
- Kurde... Nic... Nie ważne.
- Powiedz!
- To sama jeszcze nie powiedziała?
- Ale nie wiem co..
- O co chodzi?- w tym momencie do pokoju wszedł Niall.
- Justin, możesz wyjść?
- Okay... - powiedział Jus po czym wyszedł. Zostałam sama z Niallerem.
-Jak się czujesz?- zapytał blondyn siadając obok mnie.
- A jak mam się czuć?
- Nie wiem...
- Muszę iść na dół...
- Idę z tobą...- i poszliśmy.
Impreza trwała jeszcze cztery godziny. Doprowadziliśmy ją do końca. Chłopaki poszli do domu, został tylko Niall. Po raz kolejny zapytał się mnie, czy po tym wszystkim będę jego dziewczyną, a ja odparłam, że tak, że co nam przeszkadza?


* Dwa miesiące później*

Stefa przyznała się do tego, że jest w ciąży z Justinem. On poszedł znowu do więzienia. Meg i Stefa wróciły do Polski, a ja zostałam sama w wielkim domu. No, nie do końca sama... Zaczęło się to po wyjeździe dziewczyn kilka dni temu...

Opadłam na łóżko po tym, jak odeszłam od okna, w którym zniknęła taksówka z moją przyjaciółką i jej kuzynką.
- No, to zostałam sama...- odparłam patrząca na Nialla.
-Sama? Nie pozwolę!
-Ty? Mi? Co niby zrobisz?- popatrzyłam pytająco na chłopaka.
- Zostanę z Tobą, ot co.
-Co?!- nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam.
-No tak...  Zamieszkam u Ciebie...
-Chyba cię coś...
-No, coś mnie na pewno!
-Tak?- zaczęłam sięz nim droczyć.
- Chcesz dowód?
- Może...
- Wiem, że chcesz!- podbiegł do mnie, wziął mnie na ręce i zaprowadził do mojej sypialni, kładąc moją osobę na łóżku.
- Ej, co ty...??
- Chcesz się dowiedzieć?
-Lepiej n...- nim dokończyłam chłopak wpił się w moje usta...










---------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Hejka Kochani! Sorki, że nie dodawałam rozdziałów, ale Święta i wgl... Weny do tego  brak... Ale macie kolejny rozdział! Wiem, że Was on na pewno nie zadowoli, ale w następnym... To się może będzie działo!!!
Następny rozdział dodam, jak tutaj,  pod tym rozdziałem będzie 15 like ♥ ♥

Już jutro Sylwester, dlatego chcę życzyć Wam najwspanialszej imprezy, na której jeszcze nie byliście <3

Koffam Was!! :*

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 18

- Niall, musimy coś obgadać.
- Ale o co chodzi?
-Może by tak zrobić tu imprezę niedługo? Zaprosilibyśmy chłopaków, kilku innych znajomych... Tak na rozpoczęcie szkoły... Co ty na to??
-Okay, jak chcesz, to Ci pomogę...
- To super!- zabraliśmy się do określenia planu zabawy.
 

* Kilka dni później*

Rok szkolny się zaczął, a przygotowanie do imprezy idą pełną parą. Razem z Niallem latamy od sklepu do sklepu w poszukiwaniu jakiś ozdób i drobiazgów.
W klasie siedzę z Meg. Ludzie są bardzo mili, a nauczyciele są genialni- lepsi niż u nas w polskim gimnazjum. Dzisiaj miałam łączone lekcje z klasą Stefani i tej jej koleżanki, Alice.( Każdy teraz akceptuje jej wygląd. ) Kiedy pierwsza lekcja się skończyła, obydwie dziewczyny ( Bohenek i La' Salceson) zostały w klasie pod pretekstem szukania ważnych notatek. Razem z Meggie przeczułyśmy, że to wcale o notatki nie chodzi. Przerwa nam sprzyjała, ponieważ była 30 minutowa. Uchyliłam lekko drzwi od klasy, aby zobaczyć, co one tam robią. Nie pomyliłyśmy się, że to nie o zapiski chodzi... Stefania siedziała na kolanach Alice na pustym biurku nauczyciela i ją całowała, miziając ją po plecach! Megan wzięła telefon i zaczęła to wszystko kamerować. Nagranie trwało około 20 minut. Przed samym dzwonkiem zamknęłyśmy drzwi i stałyśmy pod klasą jakby nigdy nic, a one wyszły z klasy z jakąś kartką papieru.


* Po południu*
 Razem z Meg wróciłyśmy wcześniej do domu, ponieważ Steff miała dodatkowe zajęcia. Usiadłyśmy na kanapie i obejrzałyśmy jeszcze raz filmik z dzisiejszej przerwy. Tak głośno się śmiałyśmy, że nie usłyszałyśmy otwierania drzwi. Gdy ją zobaczyłam stojącą w drzwiach salonu, wyłączyłam filmik.
-Z czego tak się śmiejecie?- zapytała piękna jak modelka Steffania.
-O tak o sobie...- odpowiedziała Meggie.
-Aha, spoko... To... Ja idę do siebie...- i poszła. Po kilku minutach Meg wyszła do miasta, a ja zostałam sama na kanapie w salonie.

* Dzień imprezy*

 Jest sobota- dzień imprezy w moim domu. Zaproszonych zostało około 30 osób. Taka mała domówka. Wstałam, umyłam się i ubrałam się.



Domówka ma odbyć się na basenie w domu. Przyszykowałam przekąski i playlistę. Przyszedł Niall i razem weszliśmy do mnie do pokoju.

Zeszliśmy na dół dopiero wtedy, kiedy goście się zbierali. Gdy wszyscy byli na basenie, a Harry, Louis, Zayn i Liam zabawiali gości, ja poszłam się przebrać, a Niall oczywiście za mną.Gdy wszedł na górę, zamkną drzwi na klucz i usiadł na łóżku.
-Po co przyszedłeś?- zapytałam.
-Aby popatrzeć. Nie można?
-Można, ale czy aby tylko popatrzeć?
-No i może cię pocałowywać...
-Heh, wiedziałam... Najpierw się przebiorę.


Kiedy się przebrałam, Niall podszedł do mnie i mnie pocałował. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Lekko popchnęłam Niallera na łóżko i poszłam otworzyć drzwi. W nich pojawił sięJustin.
-Justin? Co ty tu...?
- Znowu się z nim pieprzysz?- zapytał zdenerwowany.
-Nie! Skończ! W ogóle, ty nie powinieneś być teraz w kiciu?
- A od czego jest kaucja?
-No to pięknie...- powiedziałam i zemdlałam.


środa, 4 grudnia 2013

Rozdział 17

Kiedy spojrzała na swoje odbicie, była pod ogromniastym wrażeniem i zaniemówiła- co jej się bardzo rzadko zdarza-i... się popłakała. To było takie dziwne...
-Podoba się?- zapytałam.
-No pewnie! Nie myślałam, że będzie tak ślicznie! Dziękuję...- odwróciłą się twarzą do mnie i mnie przytuliła.
Stary wygląd Steffy



Nowy wygląd Stefani Bohenek
Była pod na prawdę wielkim wrażeniem. To było coś niesamowitego... 


*Oczami Veroniki*

-Tak mamo, ja Ciebie też. Dziękuję. Pozdrów tam wszystkich. Nie, jest okay... Ja Ciebie też kocham. No, papatki.- skończyłam rozmawiać z mamą i odłożyłam telefon na stoliku przy telewizorze. Rodzice oddali mi ten dom, w którym teraz jestem z dziewczynami, a sami się wyprowadzili to mniejszego domku.
Meg ze Stefą siedzą już od kilku godzin na górze.Jestem bardzo ciekawa, jak Stefania będzie wyglądać po metamorfozie... Po kilku minutach na dół zeszła Meggie i zapowiedziała wielkie wejście Stefy. Nie pomyliła się, było wielkie. Kiedy była emoska zeszła do salonu, sama zaniemówiłam. 
- Jak ty ślicznie wyglądasz!- pochwaliłam Stefcię i zwróciłam się do Meg.- Genialna robota, serio.
-Dzięki.- Megan uśmiechnęła się do mnie.
-Podoba ci się?- zwróciła się do mnie laska po metamorfozie.
-No pewka!
-Jak tobie się podoba, to znaczy, że na prawdę jest przecudnie.
-Wyglądasz świetnie... Ważne, abyś się dobrze czuła. A wiadomo co z tą sprawą z Biebsem?- spytałam zaciekawiona.
-Justin został ukarany, ale nic więcej nie wiem.
-Nie przejmuj się tym. To dupek... Byłam z nim kiedyś i...
- I ja musiałam ją ratować.- wtrąciła Meggie.
-Ratować?- Steff była zdziwiona.
-No tak. Między innymi paliła dragi... Ale chyba już skończyła... Prawda?- zwróciła się do mnie.
- Tsa... Skończyłam chociaż było ciężko... Meg, czy coś ci się nie jara w kuchni?
- O w ciape... Mój obiad!- i poleciała do kuchni, a ja z nową Stefanią wymieniłyśmy uśmiechnięte spojrzenia. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon. 
- Tak, słucham?
- Cześć Nika, pamiętasz mnie?- odezwał się głos w słuchawce.
- No pewnie! Amy, co tam u ciebie?
- A no wszystko dobrze...
 - A jak jest w U.S.A.?
- Tak sobie... Jak to się mówi? Aha, tak: szału nie ma, zada nie urywa.- uśmiechnęłam się słysząc te słowa.

-A kiedy przyjeżdżasz do nas?
 -Nie wiem... Kiedyś tam przyjadę... A jak tam z wami?
-Nami?- zapytałam zaskoczona.
-No tak. Z tobą i Horanem.

-Ahm... Jakoś tam leci... Były problemy, ale wszystko wróciło do normy.
- To świetnie. Rozmawiałam z resztą, ale o Nialleru i Veronice nic nie chcieli mówić.
-Heh...- podeszłam do okna i zobaczyłam podjeżdżające auto pod dom.- Wiesz co, muszę już kończyć, bo chyba ktoś przyjechał. Odezwę się później, okay?
-Spoczko
-No to papa.
- Bye.- zakończyłam rozmowę i wyszłam przed bramę. Na podjeździe stało czarne maserati. Podeszłam do samochodu z obawą, że tot Justin, ale kiedy zobaczyłam wysiadającego Nialla, to sobie przypomniałam, że Jus jest w więzieniu. Blondyn podszedł do mnie i złożył pocałunek na moich ustach.
-Witaj królewno.- chłopak zaczął rozmowę.
-Hey. Nowe autko?
-Dla ciebie.- podał mi kluczyki z zawieszką w kształcie serduszka podzielonego na trzy części- flagi: angielską, polską i irlandzką.
-Serio?
- Serio serio.
- O jejku... Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!- rzuciłam się chłopakowi  na szyję.
-Proszę...
-Wejdziesz?- zapytałam wskazując na domek.
-Oki.
Kiedy weszliśmy do salonu, dziewczyny siedziały przed TV i oglądały jakiś serial, więc zaciągnęłam muzyka na górę.
- Niall, musimy coś obgadać.
-Ale o co chodzi?


-----------------------------------------------------------------------------------------------

Długaśny trochę ten rozdział mi wyszedł... Jakaś wena mnie dopadła ;) Ale to chyba dobrze... Jak zwykle, proszę o komentarze :* :* 

sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 16

-Ale co on ci zrobił?- zapytałam bojąc się o swoją kuzynkę.
-O-on mnie...
-Co on ci?
-On mi zrobił...
-Krzywdę?
-Ta-ak...- Stefania zajęła się płaczem.
-Już, ciii, będzie dobrze...-Meg przytuliła mocniej Stefę.





Meg


-Zapraszam panią do pokoju.- powiedział do mnie funkcjonariusz i zaprowadził mnie do pokoju przesłuchań. Był tam Justin.
-Co ty zrobiłeś?- powiedziałam do niego spokojnie, aczkolwiek ostro.
-Zemsta...- powiedział cicho, ale tak abym usłyszała.
-Drań... A ja tyle dla ciebie zrobiłam...- po tych słowach przeszłam do drugiego pokoju, gdzie policjant poprowadził przesłuchanie. 


* Miesiąc później*

* Oczami Stefanii*

Od kilku dni bardzo źle i dziwnie się czuję. Boję się, że mogę... Ten no... Ukradkiem poszłam do apteki po test. Baby lampiły się na mnie... Takie dziwne uczucie... No ale kupiłam test i udałam się do domu. Dziewczyny były w sklepie na wielkich zakupach, więc miałam więcej niż 2 godziny dla siebie. Weszłam do łazienki... Teraz chwila prawdy...

* 5 minut później*

Cholera! Dwie kreski... I co ja teraz powiem Meg?! Ja pierdzielę... Nie no, co ja teraz zrobię... Kurde!!! Ou No!!! Dziewczyny przyjechały... Klucz przekręcany w drzwiach... Okay, schodzę na dół...


*Oczami Veroniki*

Razem z Meg pojechałyśmy do sklepu po artykuły do szkoły. Nie brałyśmy Stefani, bo chciała się spotkać z kimś czy coś tam. Kiedy weszłyśmy do domu, do salonu zeszła dziwnie poddenerwowana Stefa. Od razu zauważyła to Meggie i zapytała dziewczynę o jej zachowanie.
-A czego ty taka nienaturalnie zdenerwowana? Co ukrywasz?
- Ja? Nie, nic, skądże!
-Mała, miałaś być wobec mnie szczera.
-No przecież jestem...
-No dobra... Jak będziesz chciała powiedzieć to powiesz... Gotowa na zmianę wizerunku? Sama mnie o to prosiłaś, więc co? Chcesz?
-Jasne! Ten czerwony kolor mi się trochę znudził... Idziemy? Miszczyni Meggie rusza do akcji w zmianach stylizacji! 
-Czyli, że tak?
-No pewka! Kto pierwszy na górze ten lepszy!- wrzasnęła Stefa i pognała po schodach na górę, a Meg za nią. 

* Kilka Godzin Później* 

*Oczami Meg*

Po ciężkiej pracy i kilku spięciach moja robota nad kuzynką była skończona. Nie przypuszczałam, że Stefania Bohenek może być taką śliczną dziewczyną...
-Gotowa?- zapytałam podjaraną na maxa Stefę.
-Już bardziej nie mogę chyba być! Odwracaj mnie przodem do lustra, chcę się zobaczyć!- wrzasnęła. 
-Okay, okay... Proszę, oto nowa ty!- wzięłam oparcie od obrotowego krzesła i przekręciłam już nie czerwonowłosą dziewczynę. Po krótkiej chwili otworzyła oczy. Kiedy spojrzała na swoje odbicie, była pod ogromniastym wrażeniem i zaniemówiła- co jej się bardzo rzadko zdarza-...










---------------------------------------------------------------------------------------------

I mamy kolejny rozdział! Przepraszam, że nie dodawałam go tak długo, ale chciałam, aby był dłuższy i dokładniejszy, chociaż pewnie taki nie jest... Jeżeli czytacie, to Bardzo Proszę O Komentarze!!!  
Jesteście cudowni!!! Wielkie PODZIĘKOWANIA za te ponad 1 000 wejść!!!♥♥Love♥ ♥


czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 15

-Tak, a o co dokładniej chodzi?
-Pan Bieber zgwałcił pani koleżankę. Powiedziała, że właśnie pani zna pana Justina Biebera i że u pani zdobędziemy informacje.
-No dobrze, już jedziemy.- wyszłam z domu i udałam się w kierunku radiowozu. Za samochodzem policjantów stał Niall.
-Może z nami pojechać mój chłopak?- zapytałam funkcjonariuszy.
-No dobrze, wsiadajcie.- przywołałam gestem ręki Horana i ten wsiadł do samochodu, a za nim ja.
-O co chodzi?- zapytał blondyn.
-Justin zgwałcił jakąś dziewczynę.- odpowiedziałam i skierowałam się do policjantów.- A jak ma na imię to dziewczyna, której no...
-Stefania Bohenek. Mówi to coś pani?
-O Jezzz.... -zakryłam usta dłonią- to przecież kuzynka Meg!
-Meg?
- Tak. Meggie Black. Przyjechała z Polski razem ze Steffą... To jej kuzynka.
-A może pani się z nią jakoś skontaktować?
-Oczywiście.- drżącymi rękami wzięłąm telefon i zadzwoniłam do Meg. Odebrała jak wysiedliśmy z radiowozu.
-Co jest?- spytała.
-Przyjedź natychmiast na komisariat policji na Jaggera Street.
-Po co?
-Justin Steffie...
-Okay, już jadę.- moja koleżanka rozłączyła się, a my udlaiśmy się do poczekalni.


* OCZAMI MEG*

Kiedy zadzwoniła do mnie Veronika myślałam, że powie abym nie czekała, że nie wróci na noc.A tu taka wiadomość... Zamówiłam taksówkę i natychmiast pojechałam we wskazany adres. Gdy weszłam do pokoju przesłuchań, w kącie pokoju siedziała zapłakana Steffa. Jak mnie zobaczyła od razu wpadła w moje ramiona.
-Ja- ja już nie będę! Ty-tylko mi pomóż się zmienić ty-tylko go ukażcie!
-Ale co on ci zrobił?- zapytałam bojąc się o swoją kuzynkę.
-O-on mnie...



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Znowu przepraszam, że taki krótki, ale dłuższego nie mogłam wymyślić ;) Mam nadzieję, że Wam się podoba :) Bardzo proszę o komy :) <3


środa, 13 listopada 2013

Rozdział 14

Schowałyśmy się za krzakiem i obserwowałyśmy dziewczyny. To co zobaczyłyśmy później, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania...
Widziałyśmy, jak Stefania z tą koleżanką się... CAŁUJĄ! Popatrzyłyśmy we dwie na siebie i postanowiłyśmy sobie popływać i zobaczyć ich reakcję. Wyszłyśmy zza krzaka i ruszyłyśmy na molo. Rozłożyłyśmy koc, zdjęłyśmy ubrania odsłaniając przygotowane wcześniej kostiumy kąpielowe, położyłyśmy ręczniki i udając, że ich nie widzimy weszłyśmy do wody. Popatrzyły się na nas i Steffa podpłynęła do mnie i do Meg.
-Co wy tutaj robicie?- zapytała.
-Nic... Nudziło nam się i postanowiłyśmy popływać... Nawet nie wiedziałyśmy, że jesteście...-odpowiedziałam.
-A basenu nie ma? Musiałyście akurat tutaj się rozbić?!- zaczęła na nas wrzeszczeć.
-Nie, basenu nie ma, a przyszłyśmy tutaj po spacerku.- powiedziałam delikatnie.
-Uspokój się, bo będziesz miała karę za pyskowanie.- poinformowała dziewczynę Meg a ta odpłynęła do swojej koleżanki.
-Szykuje się romansik...- wyszeptała Meggie a ja się uśmiechnęłam. Wyszłyśmy z wody i udałyśmy sie do domu. Kiedy weszłam do swojego pokoju usłyszałam piosenkę Nirvany ,,Rape me'' (po polsku zgwałć mnie), która sygnalizuje dźwięk przychodzącego połączenia. Rzuciłam się na łóżko i odebrałam telefon.
-Tak słucham?- zapytałam.
-Witaj ślicznotko. Idziesz gdzieś?- odezwał się Niall w słuchawce.
-Nie, a co?
-Dasz się wyrwać na spacerek?
-No dobra. O której?
-Możę za dziesięć  minut? Przyjdę po Ciebie.
-Dobrze. Czekam.
-Do zobaczenia.-powiedział Niall i zakończył rozmowę. Przebrałam się i zeszłam do salonu.


W salonie na kanapie siedziała Meg i oglądała telewizję.
-Meggie, ja wychodzę. Zostaniesz sama w domu?- uśmiechnęłam sie do koleżanki.
-No pewnie! A z kim idziesz?
-Z blondasem.
-Okay, to idź.- powiedziała i w tym samym momencie do drzwi ktoś zapukał.
-Otworzę!- krzyknęłam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam dwóch funkcjonariuszy policji.
-Pani Veronika Shoun?
-Tak, o co chodzi?
-Musi pani pojechać z nami jako świadek.
-Ale w jakiej sprawie?
-Przed chwilą dostaliśmy wezwanie. Szukamy Justina Biebera. Zna go p[ani?
-Tak, a o co dokładniej chodzi?
-Pan Bieber zgwałcił...




---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i jest już rozdział 14. Przepraszam, że krótki, ale nie miałam zbytnio czasu. :)
Dziękuję bardzo Christinie za nowy wygląd bloga. Jest śliczny! <33

Proszę o komentarze! :)

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 13

* Następnego dnia*

Nadszedł w końcu czas mojego wyjścia ze szpitala. Tak jak było wcześniej ustalone, przyjechała po mnie Meggie ze Stefanią. Stefa mnie trochę przeraża... Jest typem innej... Maluje się jak chce i ubiera jak chce. Ma gdzieś wszystkie zasady. Nie zależy jej na ocenach, byle by skończyć szkołę...
Kiedy jechałyśmy samochodem pomyślałam, że trzeba w pełni skończyć edukację. Podzieliłam się z tą myślą z moimi nowymi współlokatorkami.
-Nie, tylko nie to.- burknęła Stefania.
-Młoda, jeżeli nie skończysz szkoły, albo nawet jej nie zaczniesz, to wracasz do ojca.- uciszyła Emoskę Meg.
-No dobra... Niech ci będzie...-
-No a my?- zapytałam Meggie.
-My też będziemy musiały... A masz coś na oku?
-Niedaleko jest gimnazjum i obok liceum. Czasami są łączone lekcje... Byłam tam i jest fajnie.
-Okej... No to kiedy się zapisujemy?
-Można już nawet dzisiaj.- tymi słowami zakończyłam rozmowę o szkole.

* Kilka godzin później*

Kiedy siedziałam z Meg na kanapie przed telewizorem wpadła do salonu jak burza Steffa.
-Dziewczyny mogę wyjść?
-Z kim- zapytałam.
-Z Alice... Spotkałam ją dzisiaj, też się zapisywała i dałam jej swój numer i się teraz ustawiłyśmy... No proszę!!!
-A gdzie pójdziecie?- spojrzała pytająco Meggie na Stefanię.
- Nie wiem, może nad jeziorko? Jest ciepło, popływałybyśmy?
-No dobra. Tylko bez głupot!- powiedziała moja przyjaciółka do kuzynki, a czerwonowłosa emoska wybiegła z domu.
-To jesteśmy same... -powiedziałam.
-A może pójdziemy nad jeziorko? Przejść się?
- Śledztwo?
-Tka... Idziemy?
-No okay, tylko się przebiorę. Poczekasz?
-Tylko szybko!- zawołała za mną Meg kiedy wbiegałam do swojego pokoju.

Kiedy się ubrałam i zeszłam na dół, moja koleżanka już na mnie czekała. Wyszłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku jeziorka. Gdy byłyśmy niedaleko zbiornika wody usłyszałyśmy śmiech Steffy i pluskanie wody. Schowałyśmy się za krzakiem i obserwowałyśmy dziewczyny. To co zobaczyłyśmy później, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania...


Na koneic zdjęcie Steffy:






NOWA POSTAĆ!

W blogu pojawiła się osoba, która będzie w akcji. Oto ona:



Antonia Alice Genowefa La' Salceson- bardzo gruba homo dziewczyna w wieku 18 lat, która nie widzi nic poza swoim tłuszczem i brokatem, najbardziej szarym lub srebrnym. Flirtuje na początku ze Stefanią Bohenek ;)



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 I mamy tak długo wyczekiwany rozdział! Podoba się? Liczę na komy ;) Przepraszam, że tak późno dodałam, ale brak weny doskwiera, a chcę pisać jak najlepiej ;)

<333

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 12

-Wyjdź!- chłopak odwrócił się, spojrzał na mnie i wyszedł. Kiedy opuścił salę, zaczęłam płakać.
Później przyszedł do mnie Justin i przyniósł mi laptopa. Kiedy zobaczył, że jestem zapłakana zapytał, co się stało. Powiedziałam, że nic, że to z bólu po kuli. Powiedział, że dziękuje za to, co zrobiłam i przeprasza za zachowanie. W końcu jest moim przyjacielem, pomimo tego, że mnie kiedyś zranił. Nie obchodziło mnie to, co myślą o mnie inni i jak mnie widzą.
Kiedy wyszedł, włączyłam laptopa. Weszłam na FB i dodałam zdjęcie z dzieciństwa znalezione na dysku. Później odwiedziłam Ask'a. Dostałam wiele pytań o to, jak się czuję i jak to się stało, że zostałam postrzelona.Odpowiedziałam, że to przypadek i później poszłam spać.

Obudziła mnie pielęgniarka.
-Jak się pani czuje?- zapytała, sprawdzając moje wyniki badań.
-Już coraz lepiej, dziękuję.
-Gdyby coś się działo, to proszę wołać.- powiedziała i skierowała się do wyjścia. W połowie drogi stanęła i zwróciła się twarzą do mnie.- Przed drzwiami czeka młodzieniec z bukietem kwiatów. Wpuścić go?
-Hmmmm..... Dobrze, niech wejdzie.- po chwili w drzwiach ukazał się Nialler z bukietem kwiatów.

Dodaj napis
-Proszę...- wyciągną bukiet przed siebie i powoli zbliżał się do mojego łóżka.
-Dziękuję... Z jakiej to okazji??
- Za to, że... J-ja nie chciałem Cię zranić... Sama... Ona.. No ten... Zaczęła...
-Spokojnie. Dobrze, usiądź.
-Wybaczysz mi?
-Tak.
-To jest jakaś szansa na odbudowanie naszego związku?
-Nad tym muszę jeszcze pomyśleć.
-D-dobrze, dziękuję.
-Chodź.- rozłożyłam ręce.- Wiem, że chcesz się przytulić.0- posłałam mu ciepły uśmiech i wtuliliśmy się w siebie. Właśnie tego mi brakowało, tego zapachu, tego ciepła, tego poczucia bezpieczeństwa.
-Muszę już iść...- powiedział Horan.
-Dobrze, rozumiem.
-Kiedy wychodzisz?
-Jeszcze nie wiem... Jak wszystko dobrze pójdzie, to już jutro. Meg ma po mnie przyjść.
-Spoko... To do zobaczenia.- pocałował mnie w policzek.
-Papa. - uśmiechnęłam się i odprowadziłam blondyna wzrokiem. Długo nie nacieszyłam się ciszą, ponieważ wpadła jak burza Megan ze swoją kuzynką Stefanią.
-Co ty zrobiłaś?!- swoją wizytę zaczęła od wrzasku.
-Może tak cześć?
-Hej. A teraz powiedz mi, co ty zrobiłaś, że tutaj jesteś?
-Stanęłam w obronie przyjaciela.
-Przyjaciela, przyjaciela. Niech zgadnę, tym rzekomym przyjacielem jest Justin?
-Być może..- odpowiedziałam wymijająco.
-Dobra, skończmy tą kłótnię. Kiedy wychodzisz?
-Jutro, przecież Ci mówiłam.
-A no tak... Przyjadę po ciebie... Ale niestety ze Stefanią.- odwróciła głowę w stronę dziewczyny żującej gumę.
-Okay. A gdzie będziecie mieszkały?
-Jak na razie w hotelu, bo twoja przyjaciółeczka powiedziała, że t...- zaczęła mówić piętnastolatka.
-Siedź cicho!!- zamknęła jej usta Meg.
-Ale daj spokój. Ty też nie byłaś święta i gadałaś w jej wieku jak najęta.- wspomniałam szkolne czasy.- Jak mieszkacie w hotelu, to może zamieszkacie u mnie?- zaproponowałam.
-Tak!- ucieszyła się Stefa.- Meg na pewno również będzie chciała!
-No dobrze...Jak ona chce...
-Fajnie, to jutro jak mnie odbierzecie to weźcie swoje manaty i wbijajcie.- uśmiechnęłam się i zaczęłymy rozmawiać, a Stefa nie odezwała się ani słowem.









     Nowe postacie!!!!

Megan (Maggie, Meg) Black- oddana Arianator, przyjaciółka Veroniki, jest Polką, ma 18 lat.




 Stefania Bohenek- wyrodna kuzynka Meg, ma 15 lat i będzie mocno powiązana z postacią  Biebera i Justina Timberlake'a



                                                  (zdjęcie dodam później)





--------------------------------------------------------------------------------------------------------------


 Uff.... Mamy już kolejny rozdział! Dziękuję za pomoc mojej koleżance, Oli, która sama jest postacią Meg, za to, że pomaga mi w fabule. Dziękuję ;)


Czytasz= KOMENTUJESZ :)


 ♥ ♥ ♥ ♥ ♥



środa, 23 października 2013

Rozdział 11

Zawsze uwielbiałam chodzić w ciemną noc. Nie wiem dlaczego... Takie przyzwyczajenie. Gdzieś w oddali usłyszałam głos Jus'a. Lekko przyspieszyłam kroku. Kiedy wyszłam zza rogu zobaczyłam, jak jacyś kolesie biją i kopią Justina.
-Zostawcie go!- podbiegłam do miejsca bójki.
-Oo, widzę, że masz wielbicielkę gotową Cię obronić, Justinku...- zakpił jeden z napastników.
-Veronika, odejdź stąd, bo Ci jeszcze coś zrobią...- wstawił się Bieber.
-Zamknij pysk durniu!!-zawrzeszczał drugi i kopnął Jus'a w brzuch.
-Zostawcie go!- krzyknęłam i rzuciłam się na plecy jednego z wrogów.
-Głupia suka, z nami się nie pogrywa, jeszcze tego nie zauważyłaś?- walczył ze mną jeden z ciemnych.
-Nie, bo według was jestem G.Ł.U.P.I.Ą.S.U.K.Ą. - wyraźnie zaakcentowałam każdą głoskę.
-Jak tak, to proszę!- ten, z którym walczyłam wyjął pistolet.- Jeżeli nie dasz nam dokończyć tego, co zaczęliśmy, to na twoich oczach twój idol dostanie kulkę w łeb!- wycelował spluwę w Justina.
-Nie ma mowy!- rzuciłam się przed Biebs'a, kiedy gość z ,,klamką'' wystrzelił. Upadłam na asfalt i urwał mi się film.


* Później*

Obudziłam się z wielkim bólem ramienia podłączona do kroplówki. Przy mnie był Niall.
-Cześć Honey, jak dobrze, że się obudziłaś. Jak się czujesz?
-Hey... Dopsz... A co z Justinem?
-Justin, Justin... Obroniłaś go. Po co?
-Bo tak i nie będziesz w to ingerować! Auuć...- syknęłam.
-Boli?
-Nie, łaskocze, wiesz?- zakpiłam.
-Przestań. Dlaczego się do mnie nie odzywasz? I dlaczego znowu zadajesz się z tym całym Bieberem?
-Bo mi się tak podoba. Z nim mogę odetchnąć, cofnąć się do przeszłości...
-Znowu...?
-Tak, znowu.
-A za co ty tak mnie unikasz?
-Bo dałeś mi powody.
-A będziemy razem?
-Nie. To koniec. O ile w ogóle było kiedykolwiek ,,my''?
-Tak...
-Wyjdź.
-Proszę, wróć do mnie.
-Wyjdź, albo zawołam pielęgniarkę.
-Znowu mnie ranisz.
-To ty mnie zraniłeś! Wyjdź!
-Pa, kocham Cię i nie zapominaj o tym.
-Wyjdź!- chłopak odwrócił się, spojrzał na mnie i wyszedł. Kiedy opuścił salę, zaczęłam płakiać.








--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Przepraszam, że taki krótki, ale czas mnie gonił ;) Następny postaram się aby był dłuższy. ;)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

<333

Okay...

Hey Miśki! Jesteśmy już za 10-tym rozdziałem. Dziękuję za ponad 510 wyświetleń <33 Nie to, żebym się czepiała, ale w sumie na blogu jest TYLKO 6 komentarzy :'( To one dają mi taką motywację, że chce mi się pisać ;) Ale myślę, że się podciągniecie w komach :)


P.S. Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie po prawej stronie bloga, która ma na celu sprawdzenie, ile osób czyta moje wypociny ;)  <33

P.S. || Za chwilę postaram się napisać 11 rozdział ;)