-Jeszcze się z Tobą rozprawię...-powiedział, a my opuściłyśmy dom.
Przed domkiem zajechała policja i kiedy wychodziłyśmy, oni wchodzili. Przed furtką czekał również Niall. Gdy nas zauważył, podbiegł i zapytał, czy nic nam nie jest.
- Daruj sobie.- ucięłam krótko i zaprowadziłam Stefę i Meg do swojego samochodu. One wsiadły, a mnie zatrzymał blondyn
- Czego chcesz?- zapytałam.
- Dlaczego jesteś taka?
- Taka, czyli jaka?- spytałam obojętnie.
- Taka.. Inna...
- Inna? Może jaśniej?
- Nieobecna.
- Tylko tyle, czy masz mi coś jeszcze do powiedzenia?
- Co się dzieje? Proszę powiedz. Martwię się o Ciebie.
- To się o mnie nie martw, ratuj lepiej własny tyłek.- otworzyłam drzwi od auta i wsiadłam.
- Ratuj... Co?
- Zajmij się po prostu sobą.- dopowiedziałam przez otwarte okno, po czym razem z dziewczynami odjechałam do domku letniskowego.
* Kilka dni później*
Cała ta akcja z Justinem ucichła, ale pojawił się kolejny wróg, którego przysłał Justin. Wiem tylko tyle, że nazywa się Patch i jest jego kuzynem. Aby wrócić po swoje rzeczy, musiałam spotkać się z Niallem. W domu, który był mój. Jest mój. A tak właściwie... to sama nie wiem... Meggie i Stefanię zaprowadziłam do Scotta, który pracuje dla FBI i będzie je chronił. Sama zaś pojechałam do domku, w którym mieszkałam razem z Niallerem po wyprowadzce mojej mamy z Anglii znowu do Polski i po zostawieniu mojego angielskiego domku. Tak jak przeczuwałam, chłopak był w domu. Otworzyłam sobie drzwi kluczami, które nosiłam ze sobą jeszcze w torebce i weszłam do holu. Blondas od razu pojawił się w drzwiach.
O, widzę, że wróciłaś. Tak się cie...- spróbował mnie pocałować, ale się odsunęłam i nie dałam mu dokończyć.
- Nie rób sobie nadziei, przyszłam po resztę swoich rzeczy i już mnie nie ma.- ominęłam chłopaka i weszłam na górę. Zaczęłam pakować różne inne rzeczy wkładając dwie kolejne bronie z magazynku. Gdy tylko zdążyłam je przykryć, do pokoju wparował Niall.
- Nie możesz wyjechać.
- Ależ mogę i ty mi tego nie zabronisz.
-Nigdzie nie wyjeżdżasz!
- No... teraz to raczej nie, ale kto wie...
- NIE WYJEŻDŻASZ!- wypowiedział te słowa wyraźnie i przez zęby. Horan nigdy się nie złościł; to raczej spokojny człowiek.
- Weź się oganij...- pakowałam się dalej, kiedy ten podszedł do mojego biurka i wziął stamtąd pusty szklany kubek i cisnął nim o ścianę.
- Uspokój się!
- Nie, bo i tak wyjedziesz!- tym razem rozbił o ścianę mój talerzyk.
- Błagam Cię...- powiedziałam i zrezygnowana usiadłam na łóżku. Zaczynałam się go bać. Popatrzył zdezorientowany tym, że tak szybko się poddałam i wyszedł z pokoju. Spakowałam ostatnie rzeczy i wyszłam z domu. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam chłopaka idącego zna przeciwka i wpadłam na niego.
- Jejku, przepraszam, zagapiłem się...- powiedział Mulat o ślicznych brązowych oczach.
- Nie, to ja się zamyśliłam, przepraszam.
- Jestem Zayn, a Ty?
- Veronika, chociaż mówią na mnie Nika.
- Ślicznie... Wyprowadzasz się?
-Tak jakby..
- Problemy?
- Można tak powiedzieć...
- I gdzie się zatrzymasz?
- Mam wynajęty apatament w hotelu, a później może wrócę do Polski...
- Do Polski?
- Urodziłam się tam, a poza tym tam jest moja mama.
- Może pójdziemy do parku? Albo nie... zapraszam Cię na kawę.
- No dobra.- i poszliśmy.
* W kawiarni*
- Wydaję mi się, że cię już gdzieś widziałem...- powiedział Zayn.
- Mnie? Bardzo możliwe...
- Czekaj, czekaj. Czy ty nie jesteś przypadkiem dziewczyną Nialla?
- Ehh... Tak... A skąd go znasz?
- Horana? Należymy do jednego zespołu!
- No to pięknie...- wymamrotałam.
- Słucham?
- Nie, nic...Dzięki za kawę, ale sobie coś przypomniałam i muszę to zrobić...- wyłożyłam mu pieniądze za kawę na stół i wyszłam.
- Teraz Niall będzie wiedział o tym, że chcę wyjechać... Nie wierzę...- myślałam.- No bo co będzie, jeżeli się dowie? Zabije najpierw Zayna za to, że zabrał mnie na tą głupią kawę, a później mnie za całokształt...- Moje rozmyślania przerwał telefon. Wyciągnęłam go i spojrzałam na wyświetlacz.
- Tak mamo?- zapytałam dziwiąc się, że dzwoni na telefon.
- Musisz do nas przyjechać... Do Polski.
- Jak to do was?
- No po prostu... Przyjedź, a wszystko ci opowiem.
- Dobrze, niedługo będę.- rozłączyłam się, wsiadłam w samochód i pojechałam do mamy.
____________________________________________________________________________________
Jejku... przepraszam Was, że już ponad miesiąc nic nie dodawałam, ale nie miałam jak. A jak miałam, to brakowało mi weny :/ Więc... Komentujcie, polecajcie, róbcie co tam chcecie :)
xoxo ♥
When you cried I'd wipe away all of your tears When you'd scream I'd fight away all of your fears And I've held your hand through all of these years But you still have all of me
środa, 26 lutego 2014
środa, 8 stycznia 2014
Rozdział 21
Po zakończeniu rozmowy zdenerwowana przyszła do kuchni.
- Kto to był?- spytałem.
- To był...
- No kto to był?- niecierpliwie dopytywałem.
- Jus...
- Jak to...? Przecież on...! Czego chciał?
- Muszę w tej chwili wracać do Polski.
- Jak to...? Nie możesz!
- Mogę, a nawet muszę! A poza tym, co ci do tego?!- i z płaczem wbiegła na schody.
- Niki!!!- krzyknąłem, ale za późno, bo usłyszałem kłapnięcie drzwiami.
* Oczami Veroniki*
Byłam przerażona tym telefonem. Justin powiedział, że albo przyjadę do Polski, albo zrobi krzywdę Steffie i Meg. Niall stał się nie do wytrzymania. Ciągłe pytania i określenia, co mogę, a co nie, były nie dość, że głupie to jeszcze myślał, że jestem jego własnością. Kiedy wbiegłam na górę, zamknęłam drzwi od swojego pokoju na klucz i zaczęłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Ubrania, buty, kosmetyki... No i oczywiście broń, którą zabrałam ze schowka. I tak nie zauważy...
Przebrałam się i ruszyłam z walizką do tylnego wyjścia, za którego drzwiami stało moje czarne maserati.
Walizkę wrzuciłam na miejsce pasażera i z piskiem opon wyjechałam z obszaru domu. Kilka minut później zwolniłam do możliwej prędkości. Kiedy zdjęłam nogę z gazu, zauważyłam czerwone ferrari, a za kółkiem Nialla. Wjechałam na niezabudowaną drogę bez ograniczeń, taką specjalnie przygotowaną do nielegalnych wyścigów i rozpędziłam się do największej prędkości. Po chwili straciłam samochód z oczu.
* Kilka godzin później*
Kiedy wjechałam już na osiedle, gdzie mieszkały dziewczyny, zobaczyłam nieopodal srebrne BMW. Domyśliłam się, że to może byś wóz Justina. Zaparkowałam trochę dalej, a do domku dotarłam pieszo. Gdy podeszłam do drzwi i nacisnęłam klamkę, o dziwo były otwarte. Weszłam po cichu, wyjęłam odbezpieczoną już wcześniej broń i zawołałam imię najpierw Meg, później Stefy. Cisza.Weszłam głębiej domu i rozejrzałam się. Pusto. Nagle mój telefon zaczął wibrować oznajmując przychodzące połączenie. Od Biebera. Odebrałam.
-I jak poszukiwania?- zapytał z ironią w głosie.
- Gdzie jesteś?- spytałam go kręcąc się powoli dookoła własnej osi.
- A gdzie mogę być? Jesteś tam, gdzie jestem ja...- mówił z sarkastyczną czułością tekst jednej z moich piosenek.- Co było dalej, bo zapomniałem?
- Gdzie ty do cholery jesteś?!
- Rozejrzyj się... Po domu...- i się rozłączył. Myślałam, gdzie dziewczyny w domu spędzają większość swojego czasu... Gabinet! Weszłam powoli od pomieszczenia, lecz ich tam nie było. Dalej... Gdzie one? No przecież! Strzelnica w podziemiach! Tam siedzą przez większość czasu! Zeszłam powoli tajnymi schodami do piwnicy, skąd miałam widok na strzelnicę. Zeszłam na dół i przez malutkie okienko zobaczyłam plecy Justina strzelającego w tarczę, kilkanaście metrów za nim były dziewczyny. Siedziały przywiązane do krzeseł.
Powoli weszłam widząc, że porywacz ma specjalne słuchawki. Wycelowałam w niego broń, gdy on odłożył swoją i odwrócił się do mnie.
- Brawo, brawo piękna damo... Odłóż tę broń, bo i tak nie strzelisz i tak...
- Chyba nie chcesz się przekonać, do czego jestem zdolna.
- Hahaha. co ty nie powiesz?- wyciągnął jedną rękę po swoją broń, a ja wtedy strzeliłam kulkę w jego ramię. Podeszłam do stoliczka z bronią szybkim ruchem i zabrałam ją, pozostawiając Justina bez pistoletu. Chwilę później podbiegłam do dziewczyn i odwiązałam je. Stojąc przy wyjściu odwróciłam się i spojrzałam w kierunku mężczyzny.
- I co teraz powiesz?- odezwałam się zawadiacko do chłopaka klęczącego na podłodze.
- Jeszcze się z Tobą rozprawię...- powiedział, a my opuściłyśmy dom.
- Kto to był?- spytałem.
- To był...
- No kto to był?- niecierpliwie dopytywałem.
- Jus...
- Jak to...? Przecież on...! Czego chciał?
- Muszę w tej chwili wracać do Polski.
- Jak to...? Nie możesz!
- Mogę, a nawet muszę! A poza tym, co ci do tego?!- i z płaczem wbiegła na schody.
- Niki!!!- krzyknąłem, ale za późno, bo usłyszałem kłapnięcie drzwiami.
* Oczami Veroniki*
Byłam przerażona tym telefonem. Justin powiedział, że albo przyjadę do Polski, albo zrobi krzywdę Steffie i Meg. Niall stał się nie do wytrzymania. Ciągłe pytania i określenia, co mogę, a co nie, były nie dość, że głupie to jeszcze myślał, że jestem jego własnością. Kiedy wbiegłam na górę, zamknęłam drzwi od swojego pokoju na klucz i zaczęłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Ubrania, buty, kosmetyki... No i oczywiście broń, którą zabrałam ze schowka. I tak nie zauważy...
Przebrałam się i ruszyłam z walizką do tylnego wyjścia, za którego drzwiami stało moje czarne maserati.
Walizkę wrzuciłam na miejsce pasażera i z piskiem opon wyjechałam z obszaru domu. Kilka minut później zwolniłam do możliwej prędkości. Kiedy zdjęłam nogę z gazu, zauważyłam czerwone ferrari, a za kółkiem Nialla. Wjechałam na niezabudowaną drogę bez ograniczeń, taką specjalnie przygotowaną do nielegalnych wyścigów i rozpędziłam się do największej prędkości. Po chwili straciłam samochód z oczu.
* Kilka godzin później*
Kiedy wjechałam już na osiedle, gdzie mieszkały dziewczyny, zobaczyłam nieopodal srebrne BMW. Domyśliłam się, że to może byś wóz Justina. Zaparkowałam trochę dalej, a do domku dotarłam pieszo. Gdy podeszłam do drzwi i nacisnęłam klamkę, o dziwo były otwarte. Weszłam po cichu, wyjęłam odbezpieczoną już wcześniej broń i zawołałam imię najpierw Meg, później Stefy. Cisza.Weszłam głębiej domu i rozejrzałam się. Pusto. Nagle mój telefon zaczął wibrować oznajmując przychodzące połączenie. Od Biebera. Odebrałam.
-I jak poszukiwania?- zapytał z ironią w głosie.
- Gdzie jesteś?- spytałam go kręcąc się powoli dookoła własnej osi.
- A gdzie mogę być? Jesteś tam, gdzie jestem ja...- mówił z sarkastyczną czułością tekst jednej z moich piosenek.- Co było dalej, bo zapomniałem?
- Gdzie ty do cholery jesteś?!
- Rozejrzyj się... Po domu...- i się rozłączył. Myślałam, gdzie dziewczyny w domu spędzają większość swojego czasu... Gabinet! Weszłam powoli od pomieszczenia, lecz ich tam nie było. Dalej... Gdzie one? No przecież! Strzelnica w podziemiach! Tam siedzą przez większość czasu! Zeszłam powoli tajnymi schodami do piwnicy, skąd miałam widok na strzelnicę. Zeszłam na dół i przez malutkie okienko zobaczyłam plecy Justina strzelającego w tarczę, kilkanaście metrów za nim były dziewczyny. Siedziały przywiązane do krzeseł.
Powoli weszłam widząc, że porywacz ma specjalne słuchawki. Wycelowałam w niego broń, gdy on odłożył swoją i odwrócił się do mnie.
- Brawo, brawo piękna damo... Odłóż tę broń, bo i tak nie strzelisz i tak...
- Chyba nie chcesz się przekonać, do czego jestem zdolna.
- Hahaha. co ty nie powiesz?- wyciągnął jedną rękę po swoją broń, a ja wtedy strzeliłam kulkę w jego ramię. Podeszłam do stoliczka z bronią szybkim ruchem i zabrałam ją, pozostawiając Justina bez pistoletu. Chwilę później podbiegłam do dziewczyn i odwiązałam je. Stojąc przy wyjściu odwróciłam się i spojrzałam w kierunku mężczyzny.
- I co teraz powiesz?- odezwałam się zawadiacko do chłopaka klęczącego na podłodze.
- Jeszcze się z Tobą rozprawię...- powiedział, a my opuściłyśmy dom.
piątek, 3 stycznia 2014
Rozdział 20
-Lepiej n...- nim dokończyłam chłopak wpił się w moje usta...
Kiedy skończył, nie wiedziałam, co powiedzieć.
-Co to było?- zapytałam.
- Kocham cię.
- Chodź ze mną pod prysznic.-powiedziałam czując się zaskoczona, bo ja też go kochałam. Chłopak wstał i złapał mnie za rękę.Weszliśmy do łazienki i rozebrałam się do naga, po czym Naill zrobił to samo i weszliśmy do kabiny. Ciepła woda spływała po naszych ciałach. Blondyn objął mnie od tyłu, delikatnie zaczął masować moje piersi całując przy tym moją szyję. W końcu odwrócił mnie i zaczął całować mnie namiętnie.Odwzajemniłam pocałunek z każdą chwilą go pogłębiając. W pewnym momencie przyparł mnie do ściany i rozkraczył moje nogi.
- Niall ja nigdy...
- Spokojnie, będę ostrożny- powiedział. Podszedł do mnie po czym szybkim ruchem we mnie wszedł. Sprawiło mi to lekki ból. Zagryzłam swoją wargę i cicho jęknęłam.Zaczął się coraz szybciej poruszać, a ja nie mogłam opanować jęków. Czułam jego szybki oddech na swojej szyi. Swoimi palcami drapałam go po plecach i wbiłam w nie paznokcie, a moje ciało wygięło się w łuk, gdy poczułam ogromną przyjemność rozchodzącą się we mnie. On doszedł chwilę potem.Minęło kilka minut, gdy doszłam do siebie.
- Kocham cię...- z moich ust wydobyło się bardzo ważne stwierdzenie. Ale taka właśnie była prawda.
- Ja Ciebie też... Jesteś niesamowita.
- Heh...
- Musimy to kiedyś powtórzyć...- posłałam mu uśmiech.
-Nie bądź tego taki pewien... Ja już wychodzę...- wyszłam z kabiny i opatuliłam się w ręcznik. Niall zrobił również to samo. Poszłam do garderoby i wyjęłam sobie czyste ubrania.
Zrobiłam lekki makijaż i poszłam do kuchni. Horan już tam był.
- Głodna jestem... Chcesz coś do jedzenia?- zapytałam.
- Ja zrobię.- podszedł do mnie, kiedy zadzwonił mi telefon. Zostawiłam chłopaka samego w kuchni i poszłam odebrać.
* Oczami Nialla*
Zostawiła mnie samego w kuchni i poszła odebrać telefon. Przypadkiem usłyszałem część rozmowy.
- Tak Meg?... O co chodzi?... Zostaw ją w spokoju, i tak dużo wycierpiała... Ha,halo?
Po zakończeniu rozmowy zdenerwowana przyszła do kuchni.
- Kto to był?- spytałem.
- To był...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hehe, chcieliście +18 to macie xD Następny rozdział postaram się dodaćw kolejnym tygodniu ;) Komentujcie! <3
Kiedy skończył, nie wiedziałam, co powiedzieć.
-Co to było?- zapytałam.
- Kocham cię.
- Chodź ze mną pod prysznic.-powiedziałam czując się zaskoczona, bo ja też go kochałam. Chłopak wstał i złapał mnie za rękę.Weszliśmy do łazienki i rozebrałam się do naga, po czym Naill zrobił to samo i weszliśmy do kabiny. Ciepła woda spływała po naszych ciałach. Blondyn objął mnie od tyłu, delikatnie zaczął masować moje piersi całując przy tym moją szyję. W końcu odwrócił mnie i zaczął całować mnie namiętnie.Odwzajemniłam pocałunek z każdą chwilą go pogłębiając. W pewnym momencie przyparł mnie do ściany i rozkraczył moje nogi.
- Niall ja nigdy...
- Spokojnie, będę ostrożny- powiedział. Podszedł do mnie po czym szybkim ruchem we mnie wszedł. Sprawiło mi to lekki ból. Zagryzłam swoją wargę i cicho jęknęłam.Zaczął się coraz szybciej poruszać, a ja nie mogłam opanować jęków. Czułam jego szybki oddech na swojej szyi. Swoimi palcami drapałam go po plecach i wbiłam w nie paznokcie, a moje ciało wygięło się w łuk, gdy poczułam ogromną przyjemność rozchodzącą się we mnie. On doszedł chwilę potem.Minęło kilka minut, gdy doszłam do siebie.
- Kocham cię...- z moich ust wydobyło się bardzo ważne stwierdzenie. Ale taka właśnie była prawda.
- Ja Ciebie też... Jesteś niesamowita.
- Heh...
- Musimy to kiedyś powtórzyć...- posłałam mu uśmiech.
-Nie bądź tego taki pewien... Ja już wychodzę...- wyszłam z kabiny i opatuliłam się w ręcznik. Niall zrobił również to samo. Poszłam do garderoby i wyjęłam sobie czyste ubrania.
Zrobiłam lekki makijaż i poszłam do kuchni. Horan już tam był.
- Głodna jestem... Chcesz coś do jedzenia?- zapytałam.
- Ja zrobię.- podszedł do mnie, kiedy zadzwonił mi telefon. Zostawiłam chłopaka samego w kuchni i poszłam odebrać.
* Oczami Nialla*
Zostawiła mnie samego w kuchni i poszła odebrać telefon. Przypadkiem usłyszałem część rozmowy.
- Tak Meg?... O co chodzi?... Zostaw ją w spokoju, i tak dużo wycierpiała... Ha,halo?
Po zakończeniu rozmowy zdenerwowana przyszła do kuchni.
- Kto to był?- spytałem.
- To był...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hehe, chcieliście +18 to macie xD Następny rozdział postaram się dodaćw kolejnym tygodniu ;) Komentujcie! <3
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Rozdział 19
-A od czego jest kaucja?
-No to pięknie...-powiedziałam i zemdlałam.
* Kilka chwil później*
Obudziłam się leżąca nadal na podłodze, a obok mnie był Justin ze szklanką wody.
- Już dobrze mała?- zapytał.
-Emmm... No tak..- powoli usiadłam. - Gdzie Niall?
- Niall, Niall, Niall... Muszę ci coś powiedzieć.
- Co chcesz mi powiedzieć?
- No bo... A już nie ważne...
- Co jest nie ważne?! Zacząłeś to dokończ!
- Jest tutaj Stefa?
- Jest, a co?
- Kurde... Nic... Nie ważne.
- Powiedz!
- To sama jeszcze nie powiedziała?
- Ale nie wiem co..
- O co chodzi?- w tym momencie do pokoju wszedł Niall.
- Justin, możesz wyjść?
- Okay... - powiedział Jus po czym wyszedł. Zostałam sama z Niallerem.
-Jak się czujesz?- zapytał blondyn siadając obok mnie.
- A jak mam się czuć?
- Nie wiem...
- Muszę iść na dół...
- Idę z tobą...- i poszliśmy.
Impreza trwała jeszcze cztery godziny. Doprowadziliśmy ją do końca. Chłopaki poszli do domu, został tylko Niall. Po raz kolejny zapytał się mnie, czy po tym wszystkim będę jego dziewczyną, a ja odparłam, że tak, że co nam przeszkadza?
* Dwa miesiące później*
Stefa przyznała się do tego, że jest w ciąży z Justinem. On poszedł znowu do więzienia. Meg i Stefa wróciły do Polski, a ja zostałam sama w wielkim domu. No, nie do końca sama... Zaczęło się to po wyjeździe dziewczyn kilka dni temu...
Opadłam na łóżko po tym, jak odeszłam od okna, w którym zniknęła taksówka z moją przyjaciółką i jej kuzynką.
- No, to zostałam sama...- odparłam patrząca na Nialla.
-Sama? Nie pozwolę!
-Ty? Mi? Co niby zrobisz?- popatrzyłam pytająco na chłopaka.
- Zostanę z Tobą, ot co.
-Co?!- nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam.
-No tak... Zamieszkam u Ciebie...
-Chyba cię coś...
-No, coś mnie na pewno!
-Tak?- zaczęłam sięz nim droczyć.
- Chcesz dowód?
- Może...
- Wiem, że chcesz!- podbiegł do mnie, wziął mnie na ręce i zaprowadził do mojej sypialni, kładąc moją osobę na łóżku.
- Ej, co ty...??
- Chcesz się dowiedzieć?
-Lepiej n...- nim dokończyłam chłopak wpił się w moje usta...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka Kochani! Sorki, że nie dodawałam rozdziałów, ale Święta i wgl... Weny do tego brak... Ale macie kolejny rozdział! Wiem, że Was on na pewno nie zadowoli, ale w następnym... To się może będzie działo!!!
Następny rozdział dodam, jak tutaj, pod tym rozdziałem będzie 15 like ♥ ♥
Już jutro Sylwester, dlatego chcę życzyć Wam najwspanialszej imprezy, na której jeszcze nie byliście <3
Koffam Was!! :*
-No to pięknie...-powiedziałam i zemdlałam.
* Kilka chwil później*
Obudziłam się leżąca nadal na podłodze, a obok mnie był Justin ze szklanką wody.
- Już dobrze mała?- zapytał.
-Emmm... No tak..- powoli usiadłam. - Gdzie Niall?
- Niall, Niall, Niall... Muszę ci coś powiedzieć.
- Co chcesz mi powiedzieć?
- No bo... A już nie ważne...
- Co jest nie ważne?! Zacząłeś to dokończ!
- Jest tutaj Stefa?
- Jest, a co?
- Kurde... Nic... Nie ważne.
- Powiedz!
- To sama jeszcze nie powiedziała?
- Ale nie wiem co..
- O co chodzi?- w tym momencie do pokoju wszedł Niall.
- Justin, możesz wyjść?
- Okay... - powiedział Jus po czym wyszedł. Zostałam sama z Niallerem.
-Jak się czujesz?- zapytał blondyn siadając obok mnie.
- A jak mam się czuć?
- Nie wiem...
- Muszę iść na dół...
- Idę z tobą...- i poszliśmy.
Impreza trwała jeszcze cztery godziny. Doprowadziliśmy ją do końca. Chłopaki poszli do domu, został tylko Niall. Po raz kolejny zapytał się mnie, czy po tym wszystkim będę jego dziewczyną, a ja odparłam, że tak, że co nam przeszkadza?
* Dwa miesiące później*
Stefa przyznała się do tego, że jest w ciąży z Justinem. On poszedł znowu do więzienia. Meg i Stefa wróciły do Polski, a ja zostałam sama w wielkim domu. No, nie do końca sama... Zaczęło się to po wyjeździe dziewczyn kilka dni temu...
Opadłam na łóżko po tym, jak odeszłam od okna, w którym zniknęła taksówka z moją przyjaciółką i jej kuzynką.
- No, to zostałam sama...- odparłam patrząca na Nialla.
-Sama? Nie pozwolę!
-Ty? Mi? Co niby zrobisz?- popatrzyłam pytająco na chłopaka.
- Zostanę z Tobą, ot co.
-Co?!- nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam.
-No tak... Zamieszkam u Ciebie...
-Chyba cię coś...
-No, coś mnie na pewno!
-Tak?- zaczęłam sięz nim droczyć.
- Chcesz dowód?
- Może...
- Wiem, że chcesz!- podbiegł do mnie, wziął mnie na ręce i zaprowadził do mojej sypialni, kładąc moją osobę na łóżku.
- Ej, co ty...??
- Chcesz się dowiedzieć?
-Lepiej n...- nim dokończyłam chłopak wpił się w moje usta...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka Kochani! Sorki, że nie dodawałam rozdziałów, ale Święta i wgl... Weny do tego brak... Ale macie kolejny rozdział! Wiem, że Was on na pewno nie zadowoli, ale w następnym... To się może będzie działo!!!
Następny rozdział dodam, jak tutaj, pod tym rozdziałem będzie 15 like ♥ ♥
Już jutro Sylwester, dlatego chcę życzyć Wam najwspanialszej imprezy, na której jeszcze nie byliście <3
Koffam Was!! :*
piątek, 6 grudnia 2013
Rozdział 18
- Niall, musimy coś obgadać.
- Ale o co chodzi?
-Może by tak zrobić tu imprezę niedługo? Zaprosilibyśmy chłopaków, kilku innych znajomych... Tak na rozpoczęcie szkoły... Co ty na to??
-Okay, jak chcesz, to Ci pomogę...
- To super!- zabraliśmy się do określenia planu zabawy.
* Kilka dni później*
Rok szkolny się zaczął, a przygotowanie do imprezy idą pełną parą. Razem z Niallem latamy od sklepu do sklepu w poszukiwaniu jakiś ozdób i drobiazgów.
W klasie siedzę z Meg. Ludzie są bardzo mili, a nauczyciele są genialni- lepsi niż u nas w polskim gimnazjum. Dzisiaj miałam łączone lekcje z klasą Stefani i tej jej koleżanki, Alice.( Każdy teraz akceptuje jej wygląd. ) Kiedy pierwsza lekcja się skończyła, obydwie dziewczyny ( Bohenek i La' Salceson) zostały w klasie pod pretekstem szukania ważnych notatek. Razem z Meggie przeczułyśmy, że to wcale o notatki nie chodzi. Przerwa nam sprzyjała, ponieważ była 30 minutowa. Uchyliłam lekko drzwi od klasy, aby zobaczyć, co one tam robią. Nie pomyliłyśmy się, że to nie o zapiski chodzi... Stefania siedziała na kolanach Alice na pustym biurku nauczyciela i ją całowała, miziając ją po plecach! Megan wzięła telefon i zaczęła to wszystko kamerować. Nagranie trwało około 20 minut. Przed samym dzwonkiem zamknęłyśmy drzwi i stałyśmy pod klasą jakby nigdy nic, a one wyszły z klasy z jakąś kartką papieru.
* Po południu*
Razem z Meg wróciłyśmy wcześniej do domu, ponieważ Steff miała dodatkowe zajęcia. Usiadłyśmy na kanapie i obejrzałyśmy jeszcze raz filmik z dzisiejszej przerwy. Tak głośno się śmiałyśmy, że nie usłyszałyśmy otwierania drzwi. Gdy ją zobaczyłam stojącą w drzwiach salonu, wyłączyłam filmik.
-Z czego tak się śmiejecie?- zapytała piękna jak modelka Steffania.
-O tak o sobie...- odpowiedziała Meggie.
-Aha, spoko... To... Ja idę do siebie...- i poszła. Po kilku minutach Meg wyszła do miasta, a ja zostałam sama na kanapie w salonie.
* Dzień imprezy*
Jest sobota- dzień imprezy w moim domu. Zaproszonych zostało około 30 osób. Taka mała domówka. Wstałam, umyłam się i ubrałam się.
Domówka ma odbyć się na basenie w domu. Przyszykowałam przekąski i playlistę. Przyszedł Niall i razem weszliśmy do mnie do pokoju.
Zeszliśmy na dół dopiero wtedy, kiedy goście się zbierali. Gdy wszyscy byli na basenie, a Harry, Louis, Zayn i Liam zabawiali gości, ja poszłam się przebrać, a Niall oczywiście za mną.Gdy wszedł na górę, zamkną drzwi na klucz i usiadł na łóżku.
-Po co przyszedłeś?- zapytałam.
-Aby popatrzeć. Nie można?
-Można, ale czy aby tylko popatrzeć?
-No i może cię pocałowywać...
-Heh, wiedziałam... Najpierw się przebiorę.
Kiedy się przebrałam, Niall podszedł do mnie i mnie pocałował. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Lekko popchnęłam Niallera na łóżko i poszłam otworzyć drzwi. W nich pojawił sięJustin.
-Justin? Co ty tu...?
- Znowu się z nim pieprzysz?- zapytał zdenerwowany.
-Nie! Skończ! W ogóle, ty nie powinieneś być teraz w kiciu?
- A od czego jest kaucja?
-No to pięknie...- powiedziałam i zemdlałam.
- Ale o co chodzi?
-Może by tak zrobić tu imprezę niedługo? Zaprosilibyśmy chłopaków, kilku innych znajomych... Tak na rozpoczęcie szkoły... Co ty na to??
-Okay, jak chcesz, to Ci pomogę...
- To super!- zabraliśmy się do określenia planu zabawy.
* Kilka dni później*
Rok szkolny się zaczął, a przygotowanie do imprezy idą pełną parą. Razem z Niallem latamy od sklepu do sklepu w poszukiwaniu jakiś ozdób i drobiazgów.
W klasie siedzę z Meg. Ludzie są bardzo mili, a nauczyciele są genialni- lepsi niż u nas w polskim gimnazjum. Dzisiaj miałam łączone lekcje z klasą Stefani i tej jej koleżanki, Alice.( Każdy teraz akceptuje jej wygląd. ) Kiedy pierwsza lekcja się skończyła, obydwie dziewczyny ( Bohenek i La' Salceson) zostały w klasie pod pretekstem szukania ważnych notatek. Razem z Meggie przeczułyśmy, że to wcale o notatki nie chodzi. Przerwa nam sprzyjała, ponieważ była 30 minutowa. Uchyliłam lekko drzwi od klasy, aby zobaczyć, co one tam robią. Nie pomyliłyśmy się, że to nie o zapiski chodzi... Stefania siedziała na kolanach Alice na pustym biurku nauczyciela i ją całowała, miziając ją po plecach! Megan wzięła telefon i zaczęła to wszystko kamerować. Nagranie trwało około 20 minut. Przed samym dzwonkiem zamknęłyśmy drzwi i stałyśmy pod klasą jakby nigdy nic, a one wyszły z klasy z jakąś kartką papieru.
* Po południu*
Razem z Meg wróciłyśmy wcześniej do domu, ponieważ Steff miała dodatkowe zajęcia. Usiadłyśmy na kanapie i obejrzałyśmy jeszcze raz filmik z dzisiejszej przerwy. Tak głośno się śmiałyśmy, że nie usłyszałyśmy otwierania drzwi. Gdy ją zobaczyłam stojącą w drzwiach salonu, wyłączyłam filmik.
-Z czego tak się śmiejecie?- zapytała piękna jak modelka Steffania.
-O tak o sobie...- odpowiedziała Meggie.
-Aha, spoko... To... Ja idę do siebie...- i poszła. Po kilku minutach Meg wyszła do miasta, a ja zostałam sama na kanapie w salonie.
* Dzień imprezy*
Jest sobota- dzień imprezy w moim domu. Zaproszonych zostało około 30 osób. Taka mała domówka. Wstałam, umyłam się i ubrałam się.
Domówka ma odbyć się na basenie w domu. Przyszykowałam przekąski i playlistę. Przyszedł Niall i razem weszliśmy do mnie do pokoju.
Zeszliśmy na dół dopiero wtedy, kiedy goście się zbierali. Gdy wszyscy byli na basenie, a Harry, Louis, Zayn i Liam zabawiali gości, ja poszłam się przebrać, a Niall oczywiście za mną.Gdy wszedł na górę, zamkną drzwi na klucz i usiadł na łóżku.
-Po co przyszedłeś?- zapytałam.
-Aby popatrzeć. Nie można?
-Można, ale czy aby tylko popatrzeć?
-No i może cię pocałowywać...
-Heh, wiedziałam... Najpierw się przebiorę.
Kiedy się przebrałam, Niall podszedł do mnie i mnie pocałował. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Lekko popchnęłam Niallera na łóżko i poszłam otworzyć drzwi. W nich pojawił sięJustin.
-Justin? Co ty tu...?
- Znowu się z nim pieprzysz?- zapytał zdenerwowany.
-Nie! Skończ! W ogóle, ty nie powinieneś być teraz w kiciu?
- A od czego jest kaucja?
-No to pięknie...- powiedziałam i zemdlałam.
środa, 4 grudnia 2013
Rozdział 17
Kiedy spojrzała na swoje odbicie, była pod ogromniastym wrażeniem i zaniemówiła- co jej się bardzo rzadko zdarza-i... się popłakała. To było takie dziwne...
-Podoba się?- zapytałam.
-No pewnie! Nie myślałam, że będzie tak ślicznie! Dziękuję...- odwróciłą się twarzą do mnie i mnie przytuliła.
Była pod na prawdę wielkim wrażeniem. To było coś niesamowitego...
*Oczami Veroniki*
-Tak mamo, ja Ciebie też. Dziękuję. Pozdrów tam wszystkich. Nie, jest okay... Ja Ciebie też kocham. No, papatki.- skończyłam rozmawiać z mamą i odłożyłam telefon na stoliku przy telewizorze. Rodzice oddali mi ten dom, w którym teraz jestem z dziewczynami, a sami się wyprowadzili to mniejszego domku.
Meg ze Stefą siedzą już od kilku godzin na górze.Jestem bardzo ciekawa, jak Stefania będzie wyglądać po metamorfozie... Po kilku minutach na dół zeszła Meggie i zapowiedziała wielkie wejście Stefy. Nie pomyliła się, było wielkie. Kiedy była emoska zeszła do salonu, sama zaniemówiłam.
- Jak ty ślicznie wyglądasz!- pochwaliłam Stefcię i zwróciłam się do Meg.- Genialna robota, serio.
-Dzięki.- Megan uśmiechnęła się do mnie.
-Podoba ci się?- zwróciła się do mnie laska po metamorfozie.
-No pewka!
-Jak tobie się podoba, to znaczy, że na prawdę jest przecudnie.
-Wyglądasz świetnie... Ważne, abyś się dobrze czuła. A wiadomo co z tą sprawą z Biebsem?- spytałam zaciekawiona.
-Justin został ukarany, ale nic więcej nie wiem.
-Nie przejmuj się tym. To dupek... Byłam z nim kiedyś i...
- I ja musiałam ją ratować.- wtrąciła Meggie.
-Ratować?- Steff była zdziwiona.
-No tak. Między innymi paliła dragi... Ale chyba już skończyła... Prawda?- zwróciła się do mnie.
- Tsa... Skończyłam chociaż było ciężko... Meg, czy coś ci się nie jara w kuchni?
- O w ciape... Mój obiad!- i poleciała do kuchni, a ja z nową Stefanią wymieniłyśmy uśmiechnięte spojrzenia. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon.
- Tak, słucham?
- Cześć Nika, pamiętasz mnie?- odezwał się głos w słuchawce.
- No pewnie! Amy, co tam u ciebie?
- A no wszystko dobrze...
- A jak jest w U.S.A.?
- Tak sobie... Jak to się mówi? Aha, tak: szału nie ma, zada nie urywa.- uśmiechnęłam się słysząc te słowa.
-A kiedy przyjeżdżasz do nas?
-Nie wiem... Kiedyś tam przyjadę... A jak tam z wami?
-Nami?- zapytałam zaskoczona.
-No tak. Z tobą i Horanem.
-Ahm... Jakoś tam leci... Były problemy, ale wszystko wróciło do normy.
- To świetnie. Rozmawiałam z resztą, ale o Nialleru i Veronice nic nie chcieli mówić.
-Heh...- podeszłam do okna i zobaczyłam podjeżdżające auto pod dom.- Wiesz co, muszę już kończyć, bo chyba ktoś przyjechał. Odezwę się później, okay?
-Spoczko
-No to papa.
- Bye.- zakończyłam rozmowę i wyszłam przed bramę. Na podjeździe stało czarne maserati. Podeszłam do samochodu z obawą, że tot Justin, ale kiedy zobaczyłam wysiadającego Nialla, to sobie przypomniałam, że Jus jest w więzieniu. Blondyn podszedł do mnie i złożył pocałunek na moich ustach.
-Witaj królewno.- chłopak zaczął rozmowę.
-Hey. Nowe autko?
-Dla ciebie.- podał mi kluczyki z zawieszką w kształcie serduszka podzielonego na trzy części- flagi: angielską, polską i irlandzką.
-Serio?
- Serio serio.
- O jejku... Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!- rzuciłam się chłopakowi na szyję.
-Proszę...
-Wejdziesz?- zapytałam wskazując na domek.
-Oki.
Kiedy weszliśmy do salonu, dziewczyny siedziały przed TV i oglądały jakiś serial, więc zaciągnęłam muzyka na górę.
- Niall, musimy coś obgadać.
-Ale o co chodzi?
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Długaśny trochę ten rozdział mi wyszedł... Jakaś wena mnie dopadła ;) Ale to chyba dobrze... Jak zwykle, proszę o komentarze :* :*
-Podoba się?- zapytałam.
-No pewnie! Nie myślałam, że będzie tak ślicznie! Dziękuję...- odwróciłą się twarzą do mnie i mnie przytuliła.
![]() |
| Stary wygląd Steffy |
![]() |
| Nowy wygląd Stefani Bohenek |
*Oczami Veroniki*
-Tak mamo, ja Ciebie też. Dziękuję. Pozdrów tam wszystkich. Nie, jest okay... Ja Ciebie też kocham. No, papatki.- skończyłam rozmawiać z mamą i odłożyłam telefon na stoliku przy telewizorze. Rodzice oddali mi ten dom, w którym teraz jestem z dziewczynami, a sami się wyprowadzili to mniejszego domku.
Meg ze Stefą siedzą już od kilku godzin na górze.Jestem bardzo ciekawa, jak Stefania będzie wyglądać po metamorfozie... Po kilku minutach na dół zeszła Meggie i zapowiedziała wielkie wejście Stefy. Nie pomyliła się, było wielkie. Kiedy była emoska zeszła do salonu, sama zaniemówiłam.
- Jak ty ślicznie wyglądasz!- pochwaliłam Stefcię i zwróciłam się do Meg.- Genialna robota, serio.
-Dzięki.- Megan uśmiechnęła się do mnie.
-Podoba ci się?- zwróciła się do mnie laska po metamorfozie.
-No pewka!
-Jak tobie się podoba, to znaczy, że na prawdę jest przecudnie.
-Wyglądasz świetnie... Ważne, abyś się dobrze czuła. A wiadomo co z tą sprawą z Biebsem?- spytałam zaciekawiona.
-Justin został ukarany, ale nic więcej nie wiem.
-Nie przejmuj się tym. To dupek... Byłam z nim kiedyś i...
- I ja musiałam ją ratować.- wtrąciła Meggie.
-Ratować?- Steff była zdziwiona.
-No tak. Między innymi paliła dragi... Ale chyba już skończyła... Prawda?- zwróciła się do mnie.
- Tsa... Skończyłam chociaż było ciężko... Meg, czy coś ci się nie jara w kuchni?
- O w ciape... Mój obiad!- i poleciała do kuchni, a ja z nową Stefanią wymieniłyśmy uśmiechnięte spojrzenia. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon.
- Tak, słucham?
- Cześć Nika, pamiętasz mnie?- odezwał się głos w słuchawce.
- No pewnie! Amy, co tam u ciebie?
- A no wszystko dobrze...
- A jak jest w U.S.A.?
- Tak sobie... Jak to się mówi? Aha, tak: szału nie ma, zada nie urywa.- uśmiechnęłam się słysząc te słowa.
-A kiedy przyjeżdżasz do nas?
-Nie wiem... Kiedyś tam przyjadę... A jak tam z wami?
-Nami?- zapytałam zaskoczona.
-No tak. Z tobą i Horanem.
-Ahm... Jakoś tam leci... Były problemy, ale wszystko wróciło do normy.
- To świetnie. Rozmawiałam z resztą, ale o Nialleru i Veronice nic nie chcieli mówić.
-Heh...- podeszłam do okna i zobaczyłam podjeżdżające auto pod dom.- Wiesz co, muszę już kończyć, bo chyba ktoś przyjechał. Odezwę się później, okay?
-Spoczko
-No to papa.
- Bye.- zakończyłam rozmowę i wyszłam przed bramę. Na podjeździe stało czarne maserati. Podeszłam do samochodu z obawą, że tot Justin, ale kiedy zobaczyłam wysiadającego Nialla, to sobie przypomniałam, że Jus jest w więzieniu. Blondyn podszedł do mnie i złożył pocałunek na moich ustach.
-Witaj królewno.- chłopak zaczął rozmowę.
-Hey. Nowe autko?
-Dla ciebie.- podał mi kluczyki z zawieszką w kształcie serduszka podzielonego na trzy części- flagi: angielską, polską i irlandzką.
-Serio?
- Serio serio.
- O jejku... Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!- rzuciłam się chłopakowi na szyję.
-Proszę...
-Wejdziesz?- zapytałam wskazując na domek.
-Oki.
Kiedy weszliśmy do salonu, dziewczyny siedziały przed TV i oglądały jakiś serial, więc zaciągnęłam muzyka na górę.
- Niall, musimy coś obgadać.
-Ale o co chodzi?
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Długaśny trochę ten rozdział mi wyszedł... Jakaś wena mnie dopadła ;) Ale to chyba dobrze... Jak zwykle, proszę o komentarze :* :*
sobota, 30 listopada 2013
Rozdział 16
-Ale co on ci zrobił?- zapytałam bojąc się o swoją kuzynkę.
-O-on mnie...
-Co on ci?
-On mi zrobił...
-Krzywdę?
-Ta-ak...- Stefania zajęła się płaczem.
-Już, ciii, będzie dobrze...-Meg przytuliła mocniej Stefę.
-Zapraszam panią do pokoju.- powiedział do mnie funkcjonariusz i zaprowadził mnie do pokoju przesłuchań. Był tam Justin.
-Co ty zrobiłeś?- powiedziałam do niego spokojnie, aczkolwiek ostro.
-Zemsta...- powiedział cicho, ale tak abym usłyszała.
-Drań... A ja tyle dla ciebie zrobiłam...- po tych słowach przeszłam do drugiego pokoju, gdzie policjant poprowadził przesłuchanie.
* Miesiąc później*
* Oczami Stefanii*
Od kilku dni bardzo źle i dziwnie się czuję. Boję się, że mogę... Ten no... Ukradkiem poszłam do apteki po test. Baby lampiły się na mnie... Takie dziwne uczucie... No ale kupiłam test i udałam się do domu. Dziewczyny były w sklepie na wielkich zakupach, więc miałam więcej niż 2 godziny dla siebie. Weszłam do łazienki... Teraz chwila prawdy...
* 5 minut później*
Cholera! Dwie kreski... I co ja teraz powiem Meg?! Ja pierdzielę... Nie no, co ja teraz zrobię... Kurde!!! Ou No!!! Dziewczyny przyjechały... Klucz przekręcany w drzwiach... Okay, schodzę na dół...
*Oczami Veroniki*
Razem z Meg pojechałyśmy do sklepu po artykuły do szkoły. Nie brałyśmy Stefani, bo chciała się spotkać z kimś czy coś tam. Kiedy weszłyśmy do domu, do salonu zeszła dziwnie poddenerwowana Stefa. Od razu zauważyła to Meggie i zapytała dziewczynę o jej zachowanie.
-A czego ty taka nienaturalnie zdenerwowana? Co ukrywasz?
- Ja? Nie, nic, skądże!
-Mała, miałaś być wobec mnie szczera.
-No przecież jestem...
-No dobra... Jak będziesz chciała powiedzieć to powiesz... Gotowa na zmianę wizerunku? Sama mnie o to prosiłaś, więc co? Chcesz?
-Jasne! Ten czerwony kolor mi się trochę znudził... Idziemy? Miszczyni Meggie rusza do akcji w zmianach stylizacji!
-Czyli, że tak?
-No pewka! Kto pierwszy na górze ten lepszy!- wrzasnęła Stefa i pognała po schodach na górę, a Meg za nią.
* Kilka Godzin Później*
*Oczami Meg*
Po ciężkiej pracy i kilku spięciach moja robota nad kuzynką była skończona. Nie przypuszczałam, że Stefania Bohenek może być taką śliczną dziewczyną...
-Gotowa?- zapytałam podjaraną na maxa Stefę.
-Już bardziej nie mogę chyba być! Odwracaj mnie przodem do lustra, chcę się zobaczyć!- wrzasnęła.
-Okay, okay... Proszę, oto nowa ty!- wzięłam oparcie od obrotowego krzesła i przekręciłam już nie czerwonowłosą dziewczynę. Po krótkiej chwili otworzyła oczy. Kiedy spojrzała na swoje odbicie, była pod ogromniastym wrażeniem i zaniemówiła- co jej się bardzo rzadko zdarza-...
---------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy kolejny rozdział! Przepraszam, że nie dodawałam go tak długo, ale chciałam, aby był dłuższy i dokładniejszy, chociaż pewnie taki nie jest... Jeżeli czytacie, to Bardzo Proszę O Komentarze!!!
Jesteście cudowni!!! Wielkie PODZIĘKOWANIA za te ponad 1 000 wejść!!!♥♥Love♥ ♥
-O-on mnie...
-Co on ci?
-On mi zrobił...
-Krzywdę?
-Ta-ak...- Stefania zajęła się płaczem.
-Już, ciii, będzie dobrze...-Meg przytuliła mocniej Stefę.
| Meg |
-Zapraszam panią do pokoju.- powiedział do mnie funkcjonariusz i zaprowadził mnie do pokoju przesłuchań. Był tam Justin.
-Co ty zrobiłeś?- powiedziałam do niego spokojnie, aczkolwiek ostro.
-Zemsta...- powiedział cicho, ale tak abym usłyszała.
-Drań... A ja tyle dla ciebie zrobiłam...- po tych słowach przeszłam do drugiego pokoju, gdzie policjant poprowadził przesłuchanie.
* Miesiąc później*
* Oczami Stefanii*
Od kilku dni bardzo źle i dziwnie się czuję. Boję się, że mogę... Ten no... Ukradkiem poszłam do apteki po test. Baby lampiły się na mnie... Takie dziwne uczucie... No ale kupiłam test i udałam się do domu. Dziewczyny były w sklepie na wielkich zakupach, więc miałam więcej niż 2 godziny dla siebie. Weszłam do łazienki... Teraz chwila prawdy...
* 5 minut później*
Cholera! Dwie kreski... I co ja teraz powiem Meg?! Ja pierdzielę... Nie no, co ja teraz zrobię... Kurde!!! Ou No!!! Dziewczyny przyjechały... Klucz przekręcany w drzwiach... Okay, schodzę na dół...
*Oczami Veroniki*
Razem z Meg pojechałyśmy do sklepu po artykuły do szkoły. Nie brałyśmy Stefani, bo chciała się spotkać z kimś czy coś tam. Kiedy weszłyśmy do domu, do salonu zeszła dziwnie poddenerwowana Stefa. Od razu zauważyła to Meggie i zapytała dziewczynę o jej zachowanie.
-A czego ty taka nienaturalnie zdenerwowana? Co ukrywasz?
- Ja? Nie, nic, skądże!
-Mała, miałaś być wobec mnie szczera.
-No przecież jestem...
-No dobra... Jak będziesz chciała powiedzieć to powiesz... Gotowa na zmianę wizerunku? Sama mnie o to prosiłaś, więc co? Chcesz?
-Jasne! Ten czerwony kolor mi się trochę znudził... Idziemy? Miszczyni Meggie rusza do akcji w zmianach stylizacji!
-Czyli, że tak?
-No pewka! Kto pierwszy na górze ten lepszy!- wrzasnęła Stefa i pognała po schodach na górę, a Meg za nią.
* Kilka Godzin Później*
*Oczami Meg*
Po ciężkiej pracy i kilku spięciach moja robota nad kuzynką była skończona. Nie przypuszczałam, że Stefania Bohenek może być taką śliczną dziewczyną...
-Gotowa?- zapytałam podjaraną na maxa Stefę.
-Już bardziej nie mogę chyba być! Odwracaj mnie przodem do lustra, chcę się zobaczyć!- wrzasnęła.
-Okay, okay... Proszę, oto nowa ty!- wzięłam oparcie od obrotowego krzesła i przekręciłam już nie czerwonowłosą dziewczynę. Po krótkiej chwili otworzyła oczy. Kiedy spojrzała na swoje odbicie, była pod ogromniastym wrażeniem i zaniemówiła- co jej się bardzo rzadko zdarza-...
---------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy kolejny rozdział! Przepraszam, że nie dodawałam go tak długo, ale chciałam, aby był dłuższy i dokładniejszy, chociaż pewnie taki nie jest... Jeżeli czytacie, to Bardzo Proszę O Komentarze!!!
Jesteście cudowni!!! Wielkie PODZIĘKOWANIA za te ponad 1 000 wejść!!!♥♥Love♥ ♥
czwartek, 14 listopada 2013
Rozdział 15
-Tak, a o co dokładniej chodzi?
-Pan Bieber zgwałcił pani koleżankę. Powiedziała, że właśnie pani zna pana Justina Biebera i że u pani zdobędziemy informacje.
-No dobrze, już jedziemy.- wyszłam z domu i udałam się w kierunku radiowozu. Za samochodzem policjantów stał Niall.
-Może z nami pojechać mój chłopak?- zapytałam funkcjonariuszy.
-No dobrze, wsiadajcie.- przywołałam gestem ręki Horana i ten wsiadł do samochodu, a za nim ja.
-O co chodzi?- zapytał blondyn.
-Justin zgwałcił jakąś dziewczynę.- odpowiedziałam i skierowałam się do policjantów.- A jak ma na imię to dziewczyna, której no...
-Stefania Bohenek. Mówi to coś pani?
-O Jezzz.... -zakryłam usta dłonią- to przecież kuzynka Meg!
-Meg?
- Tak. Meggie Black. Przyjechała z Polski razem ze Steffą... To jej kuzynka.
-A może pani się z nią jakoś skontaktować?
-Oczywiście.- drżącymi rękami wzięłąm telefon i zadzwoniłam do Meg. Odebrała jak wysiedliśmy z radiowozu.
-Co jest?- spytała.
-Przyjedź natychmiast na komisariat policji na Jaggera Street.
-Po co?
-Justin Steffie...
-Okay, już jadę.- moja koleżanka rozłączyła się, a my udlaiśmy się do poczekalni.
* OCZAMI MEG*
Kiedy zadzwoniła do mnie Veronika myślałam, że powie abym nie czekała, że nie wróci na noc.A tu taka wiadomość... Zamówiłam taksówkę i natychmiast pojechałam we wskazany adres. Gdy weszłam do pokoju przesłuchań, w kącie pokoju siedziała zapłakana Steffa. Jak mnie zobaczyła od razu wpadła w moje ramiona.
-Ja- ja już nie będę! Ty-tylko mi pomóż się zmienić ty-tylko go ukażcie!
-Ale co on ci zrobił?- zapytałam bojąc się o swoją kuzynkę.
-O-on mnie...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Znowu przepraszam, że taki krótki, ale dłuższego nie mogłam wymyślić ;) Mam nadzieję, że Wam się podoba :) Bardzo proszę o komy :) <3
-Pan Bieber zgwałcił pani koleżankę. Powiedziała, że właśnie pani zna pana Justina Biebera i że u pani zdobędziemy informacje.
-No dobrze, już jedziemy.- wyszłam z domu i udałam się w kierunku radiowozu. Za samochodzem policjantów stał Niall.
-Może z nami pojechać mój chłopak?- zapytałam funkcjonariuszy.
-No dobrze, wsiadajcie.- przywołałam gestem ręki Horana i ten wsiadł do samochodu, a za nim ja.
-O co chodzi?- zapytał blondyn.
-Justin zgwałcił jakąś dziewczynę.- odpowiedziałam i skierowałam się do policjantów.- A jak ma na imię to dziewczyna, której no...
-Stefania Bohenek. Mówi to coś pani?
-O Jezzz.... -zakryłam usta dłonią- to przecież kuzynka Meg!
-Meg?
- Tak. Meggie Black. Przyjechała z Polski razem ze Steffą... To jej kuzynka.
-A może pani się z nią jakoś skontaktować?
-Oczywiście.- drżącymi rękami wzięłąm telefon i zadzwoniłam do Meg. Odebrała jak wysiedliśmy z radiowozu.
-Co jest?- spytała.
-Przyjedź natychmiast na komisariat policji na Jaggera Street.
-Po co?
-Justin Steffie...
-Okay, już jadę.- moja koleżanka rozłączyła się, a my udlaiśmy się do poczekalni.
* OCZAMI MEG*
Kiedy zadzwoniła do mnie Veronika myślałam, że powie abym nie czekała, że nie wróci na noc.A tu taka wiadomość... Zamówiłam taksówkę i natychmiast pojechałam we wskazany adres. Gdy weszłam do pokoju przesłuchań, w kącie pokoju siedziała zapłakana Steffa. Jak mnie zobaczyła od razu wpadła w moje ramiona.
-Ja- ja już nie będę! Ty-tylko mi pomóż się zmienić ty-tylko go ukażcie!
-Ale co on ci zrobił?- zapytałam bojąc się o swoją kuzynkę.
-O-on mnie...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Znowu przepraszam, że taki krótki, ale dłuższego nie mogłam wymyślić ;) Mam nadzieję, że Wam się podoba :) Bardzo proszę o komy :) <3
środa, 13 listopada 2013
Rozdział 14
Schowałyśmy się za krzakiem i obserwowałyśmy dziewczyny. To co zobaczyłyśmy później, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania...
Widziałyśmy, jak Stefania z tą koleżanką się... CAŁUJĄ! Popatrzyłyśmy we dwie na siebie i postanowiłyśmy sobie popływać i zobaczyć ich reakcję. Wyszłyśmy zza krzaka i ruszyłyśmy na molo. Rozłożyłyśmy koc, zdjęłyśmy ubrania odsłaniając przygotowane wcześniej kostiumy kąpielowe, położyłyśmy ręczniki i udając, że ich nie widzimy weszłyśmy do wody. Popatrzyły się na nas i Steffa podpłynęła do mnie i do Meg.
-Co wy tutaj robicie?- zapytała.
-Nic... Nudziło nam się i postanowiłyśmy popływać... Nawet nie wiedziałyśmy, że jesteście...-odpowiedziałam.
-A basenu nie ma? Musiałyście akurat tutaj się rozbić?!- zaczęła na nas wrzeszczeć.
-Nie, basenu nie ma, a przyszłyśmy tutaj po spacerku.- powiedziałam delikatnie.
-Uspokój się, bo będziesz miała karę za pyskowanie.- poinformowała dziewczynę Meg a ta odpłynęła do swojej koleżanki.
-Szykuje się romansik...- wyszeptała Meggie a ja się uśmiechnęłam. Wyszłyśmy z wody i udałyśmy sie do domu. Kiedy weszłam do swojego pokoju usłyszałam piosenkę Nirvany ,,Rape me'' (po polsku zgwałć mnie), która sygnalizuje dźwięk przychodzącego połączenia. Rzuciłam się na łóżko i odebrałam telefon.
-Tak słucham?- zapytałam.
-Witaj ślicznotko. Idziesz gdzieś?- odezwał się Niall w słuchawce.
-Nie, a co?
-Dasz się wyrwać na spacerek?
-No dobra. O której?
-Możę za dziesięć minut? Przyjdę po Ciebie.
-Dobrze. Czekam.
-Do zobaczenia.-powiedział Niall i zakończył rozmowę. Przebrałam się i zeszłam do salonu.
W salonie na kanapie siedziała Meg i oglądała telewizję.
-Meggie, ja wychodzę. Zostaniesz sama w domu?- uśmiechnęłam sie do koleżanki.
-No pewnie! A z kim idziesz?
-Z blondasem.
-Okay, to idź.- powiedziała i w tym samym momencie do drzwi ktoś zapukał.
-Otworzę!- krzyknęłam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam dwóch funkcjonariuszy policji.
-Pani Veronika Shoun?
-Tak, o co chodzi?
-Musi pani pojechać z nami jako świadek.
-Ale w jakiej sprawie?
-Przed chwilą dostaliśmy wezwanie. Szukamy Justina Biebera. Zna go p[ani?
-Tak, a o co dokładniej chodzi?
-Pan Bieber zgwałcił...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest już rozdział 14. Przepraszam, że krótki, ale nie miałam zbytnio czasu. :)
Dziękuję bardzo Christinie za nowy wygląd bloga. Jest śliczny! <33
Proszę o komentarze! :)
Widziałyśmy, jak Stefania z tą koleżanką się... CAŁUJĄ! Popatrzyłyśmy we dwie na siebie i postanowiłyśmy sobie popływać i zobaczyć ich reakcję. Wyszłyśmy zza krzaka i ruszyłyśmy na molo. Rozłożyłyśmy koc, zdjęłyśmy ubrania odsłaniając przygotowane wcześniej kostiumy kąpielowe, położyłyśmy ręczniki i udając, że ich nie widzimy weszłyśmy do wody. Popatrzyły się na nas i Steffa podpłynęła do mnie i do Meg.
-Co wy tutaj robicie?- zapytała.
-Nic... Nudziło nam się i postanowiłyśmy popływać... Nawet nie wiedziałyśmy, że jesteście...-odpowiedziałam.
-A basenu nie ma? Musiałyście akurat tutaj się rozbić?!- zaczęła na nas wrzeszczeć.
-Nie, basenu nie ma, a przyszłyśmy tutaj po spacerku.- powiedziałam delikatnie.
-Uspokój się, bo będziesz miała karę za pyskowanie.- poinformowała dziewczynę Meg a ta odpłynęła do swojej koleżanki.
-Szykuje się romansik...- wyszeptała Meggie a ja się uśmiechnęłam. Wyszłyśmy z wody i udałyśmy sie do domu. Kiedy weszłam do swojego pokoju usłyszałam piosenkę Nirvany ,,Rape me'' (po polsku zgwałć mnie), która sygnalizuje dźwięk przychodzącego połączenia. Rzuciłam się na łóżko i odebrałam telefon.
-Tak słucham?- zapytałam.
-Witaj ślicznotko. Idziesz gdzieś?- odezwał się Niall w słuchawce.
-Nie, a co?
-Dasz się wyrwać na spacerek?
-No dobra. O której?
-Możę za dziesięć minut? Przyjdę po Ciebie.
-Dobrze. Czekam.
-Do zobaczenia.-powiedział Niall i zakończył rozmowę. Przebrałam się i zeszłam do salonu.
W salonie na kanapie siedziała Meg i oglądała telewizję.
-Meggie, ja wychodzę. Zostaniesz sama w domu?- uśmiechnęłam sie do koleżanki.
-No pewnie! A z kim idziesz?
-Z blondasem.
-Okay, to idź.- powiedziała i w tym samym momencie do drzwi ktoś zapukał.
-Otworzę!- krzyknęłam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam dwóch funkcjonariuszy policji.
-Pani Veronika Shoun?
-Tak, o co chodzi?
-Musi pani pojechać z nami jako świadek.
-Ale w jakiej sprawie?
-Przed chwilą dostaliśmy wezwanie. Szukamy Justina Biebera. Zna go p[ani?
-Tak, a o co dokładniej chodzi?
-Pan Bieber zgwałcił...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest już rozdział 14. Przepraszam, że krótki, ale nie miałam zbytnio czasu. :)
Dziękuję bardzo Christinie za nowy wygląd bloga. Jest śliczny! <33
Proszę o komentarze! :)
wtorek, 12 listopada 2013
Rozdział 13
* Następnego dnia*
Nadszedł w końcu czas mojego wyjścia ze szpitala. Tak jak było wcześniej ustalone, przyjechała po mnie Meggie ze Stefanią. Stefa mnie trochę przeraża... Jest typem innej... Maluje się jak chce i ubiera jak chce. Ma gdzieś wszystkie zasady. Nie zależy jej na ocenach, byle by skończyć szkołę...
Kiedy jechałyśmy samochodem pomyślałam, że trzeba w pełni skończyć edukację. Podzieliłam się z tą myślą z moimi nowymi współlokatorkami.
-Nie, tylko nie to.- burknęła Stefania.
-Młoda, jeżeli nie skończysz szkoły, albo nawet jej nie zaczniesz, to wracasz do ojca.- uciszyła Emoskę Meg.
-No dobra... Niech ci będzie...-
-No a my?- zapytałam Meggie.
-My też będziemy musiały... A masz coś na oku?
-Niedaleko jest gimnazjum i obok liceum. Czasami są łączone lekcje... Byłam tam i jest fajnie.
-Okej... No to kiedy się zapisujemy?
-Można już nawet dzisiaj.- tymi słowami zakończyłam rozmowę o szkole.
* Kilka godzin później*
Kiedy siedziałam z Meg na kanapie przed telewizorem wpadła do salonu jak burza Steffa.
-Dziewczyny mogę wyjść?
-Z kim- zapytałam.
-Z Alice... Spotkałam ją dzisiaj, też się zapisywała i dałam jej swój numer i się teraz ustawiłyśmy... No proszę!!!
-A gdzie pójdziecie?- spojrzała pytająco Meggie na Stefanię.
- Nie wiem, może nad jeziorko? Jest ciepło, popływałybyśmy?
-No dobra. Tylko bez głupot!- powiedziała moja przyjaciółka do kuzynki, a czerwonowłosa emoska wybiegła z domu.
-To jesteśmy same... -powiedziałam.
-A może pójdziemy nad jeziorko? Przejść się?
- Śledztwo?
-Tka... Idziemy?
-No okay, tylko się przebiorę. Poczekasz?
-Tylko szybko!- zawołała za mną Meg kiedy wbiegałam do swojego pokoju.
Kiedy się ubrałam i zeszłam na dół, moja koleżanka już na mnie czekała. Wyszłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku jeziorka. Gdy byłyśmy niedaleko zbiornika wody usłyszałyśmy śmiech Steffy i pluskanie wody. Schowałyśmy się za krzakiem i obserwowałyśmy dziewczyny. To co zobaczyłyśmy później, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania...
Na koneic zdjęcie Steffy:
NOWA POSTAĆ!
W blogu pojawiła się osoba, która będzie w akcji. Oto ona:
Antonia Alice Genowefa La' Salceson- bardzo gruba homo dziewczyna w wieku 18 lat, która nie widzi nic poza swoim tłuszczem i brokatem, najbardziej szarym lub srebrnym. Flirtuje na początku ze Stefanią Bohenek ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy tak długo wyczekiwany rozdział! Podoba się? Liczę na komy ;) Przepraszam, że tak późno dodałam, ale brak weny doskwiera, a chcę pisać jak najlepiej ;)
<333
Nadszedł w końcu czas mojego wyjścia ze szpitala. Tak jak było wcześniej ustalone, przyjechała po mnie Meggie ze Stefanią. Stefa mnie trochę przeraża... Jest typem innej... Maluje się jak chce i ubiera jak chce. Ma gdzieś wszystkie zasady. Nie zależy jej na ocenach, byle by skończyć szkołę...
Kiedy jechałyśmy samochodem pomyślałam, że trzeba w pełni skończyć edukację. Podzieliłam się z tą myślą z moimi nowymi współlokatorkami.
-Nie, tylko nie to.- burknęła Stefania.
-Młoda, jeżeli nie skończysz szkoły, albo nawet jej nie zaczniesz, to wracasz do ojca.- uciszyła Emoskę Meg.
-No dobra... Niech ci będzie...-
-No a my?- zapytałam Meggie.
-My też będziemy musiały... A masz coś na oku?
-Niedaleko jest gimnazjum i obok liceum. Czasami są łączone lekcje... Byłam tam i jest fajnie.
-Okej... No to kiedy się zapisujemy?
-Można już nawet dzisiaj.- tymi słowami zakończyłam rozmowę o szkole.
* Kilka godzin później*
Kiedy siedziałam z Meg na kanapie przed telewizorem wpadła do salonu jak burza Steffa.
-Dziewczyny mogę wyjść?
-Z kim- zapytałam.
-Z Alice... Spotkałam ją dzisiaj, też się zapisywała i dałam jej swój numer i się teraz ustawiłyśmy... No proszę!!!
-A gdzie pójdziecie?- spojrzała pytająco Meggie na Stefanię.
- Nie wiem, może nad jeziorko? Jest ciepło, popływałybyśmy?
-No dobra. Tylko bez głupot!- powiedziała moja przyjaciółka do kuzynki, a czerwonowłosa emoska wybiegła z domu.
-To jesteśmy same... -powiedziałam.
-A może pójdziemy nad jeziorko? Przejść się?
- Śledztwo?
-Tka... Idziemy?
-No okay, tylko się przebiorę. Poczekasz?
-Tylko szybko!- zawołała za mną Meg kiedy wbiegałam do swojego pokoju.
Kiedy się ubrałam i zeszłam na dół, moja koleżanka już na mnie czekała. Wyszłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku jeziorka. Gdy byłyśmy niedaleko zbiornika wody usłyszałyśmy śmiech Steffy i pluskanie wody. Schowałyśmy się za krzakiem i obserwowałyśmy dziewczyny. To co zobaczyłyśmy później, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania...
Na koneic zdjęcie Steffy:
NOWA POSTAĆ!
W blogu pojawiła się osoba, która będzie w akcji. Oto ona:
Antonia Alice Genowefa La' Salceson- bardzo gruba homo dziewczyna w wieku 18 lat, która nie widzi nic poza swoim tłuszczem i brokatem, najbardziej szarym lub srebrnym. Flirtuje na początku ze Stefanią Bohenek ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I mamy tak długo wyczekiwany rozdział! Podoba się? Liczę na komy ;) Przepraszam, że tak późno dodałam, ale brak weny doskwiera, a chcę pisać jak najlepiej ;)
<333
Subskrybuj:
Posty (Atom)













